Czesc Dziewczyny!!! Jestescie
Kochane
ze sie martwilyscie... Ale wiecie w szpitalu nie bylo kompterka. Sms'y to swietniasty pomysl...
Wlasnie dopiero dzis wrocilam ze szpitala. Jestem strasznie zmeczona bo mnie od 6 rano badali. Ale w skrocie:
-jak tylko przyjechalam i im powiedzialam o krwawieniu bez slowa mnie wpakowali w fartuch i zaczely sie badania.
(smieszne bylo bo brakowalo lozek na patologi ciazy i mnie wsadzili do ginekolicznego - jak sie przekonalam to 100 razy lepiej- bo i pielegniarki sa milsze i ...ochhh co sie dzieje na tej patologi - zgrozo...same ciezkie przypadki.)
najpierw zbadali tetno dzidzi, potem mnie, potem mnie wlozyli do lozka, dali jakies leki i kazali lezec.
Dzis rano o 6 zbudzili i brali krew, mocz, badania szyjki macicy, usg...
Wsio co tylko mozliwe!
okazalo sie, ze jest wszystko dobrze, ale istnieje ryzyko przedwczesnego porodu i mam sie pilnowac i dbac o siebie i
Sorga kochana dolaczam do kola ABSTYNENTEK!!! - wiesz o co chodzi... ;-)
No, takze zyjemy - mala i ja. Przy okazji na 100% to juz chyba mala (potwierdzili mi to jeszcze raz dzis) jest duuuzyymm bobasem bo wazy 660 grmow, ale ze sie dobrze rozwija i wszystko ok.
TYLKO by sie za wczasu nie urodzila!!!
A teraz ide Spac!
Dziewczyny dzieki, ze trzymalyscie kciuki - bardzo pomoglo - wczoraj myslalam, ze nerwica mnie wykonczy - poza tym to potem jeszcze jedna dziewczyna przyszla na oddzial ginekologi po 2 poronieniach - to mnie normalnie dobilo psychicznie - ale wszystko na razie cacy!!!!
Pozrawiam ,
odezwe sie jak nazbieram energii - PS w szpitalu byly kakrocie - fuuujjj