Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
). Przyjęto nas na porodówkę i zaczęła się jazda... Nie ukrywam - szału nie ma... Położna dla przyspieszenia akcji kazała mi chodzić - więc łaziliśmy po korytarzu z przewami na słanianie się, kucanie, kołysanie i kładzenie na podłodze w trakcie skurczu
Skurcze miałam na tyle bolesne, że lekarz szybko zapytał czy myślałam o ZO. No jasne że myślałam!!! Głównie o tym, kiedy wreszcie mi je podadzą!!! Podali szybciej niż zazwyczaj - bo i ponoć "fajniej" niż zazwyczaj się czułam. I wtedy - sielanka! Odżyłam, wróciła zdolność myślenia, widzenia i np. sensownego oddychania
. Po prostu - przygód co niemiara. Na szczęście ostatecznie udało się, znieczulenie podano - i wtedy w ciągu 20 minut i 4 skurczy, 20 czerwca o godzinie 3.00 urodziłam Piotrusia
Około 20 wieczorem oglądaliśmy tv i nagle coś mi się mokro zrobiło ( a nic śmiesznego nie oglądaliśmy) wstałam do łazienki i podczas wstawania znowu chlusnęło no i wtedy już byłam pewna że to wody. :-)Ucieszyłam się bo wiedziałam że jak już wody odchodzą to poród nastąpi na pewno w ciągu najbliższej doby i ze szpitala mnie już nie mogą odesłać. Mój organizm na potwierdzenie tego że "się zaczęło" pogonił mnie do łazienki celem opróżnienia jelit. Zbieraliśmy się powoli, bo mój małż taki był podekscytowany że musiał napić się melisy by móc prowadzić samochód. Do szpitala na Karową dotarliśmy około 22. Miałam wielkiego farta bo na izbie przyjęć było pusto i nie odesłali mnie do innego szpitala co zwykle czynią z pacjentkami które nie są od ich lekarzy lub położnych. Po procedurze przyjęcia trafiliśmy na salę porodową przed 23. Położyli mnie do łóżka i podłączyli do ktg, potem zbadała mnie położna (super babeczka, która trafiła nam się z dyżuru - to dzięki niej tak szybciutko nam poszło) i stwierdziła że jak się skurcze same nie zaczną do 2 to będą mi podawać oksytocynę na ich wywołanie, ale lepiej żeby się same zaczęły .. Przebiła mi też pęcherz tak by wody odeszły całkowicie i doradziła nam drażnić brodawki by wywołać skurcze. O 23:40 Misiek wziął się do roboty aż się skurcze zaczęły i to od razu takie co 4 min i zaraz co 3 i 2, takie silne i długie że od razu poprosiłam o zzo. Położna miała poprosić anestezjologa ale dopiero wtedy gdy rozwarcie będzie min. na 3 cm, ale bym się mniej męczyła poszliśmy pod prysznic i tam spędziłam ok. 40 min - naprawdę duża ulga ale i tak bolało tak bardzo że ściany pod tym prysznicem chciałam poprzestawiać.