Joasiek
Mamy lutowe'07 Fan(ka)
Hmm... ja się nie upieram, że gdybym czekała na to aż samo się zacznie, to byłoby lepiej, może bolałoby tak samo mocno
Ale z tego co zauważyłam czytając dziesiątki opisów porodów, to zacząłby się od skurczów co 20.. 15.. może 10 minut.. i ich natężenie powoli by rosło... tak jest w porodzie naturalnym, prawda? A mnie po tej oxy tak siekło, że skurcze niemal od razu były bardzo silne i bardzo częste. I takie były do samego końca czyli około 7-8 godzin, bez chwili odpoczynku jaką masz gdy skurcze są rzadziej. Po prostu wydaje mi się, że nie byłoby to tak wykańczające jak taka jazda co 2 minuty przez tyle godzin. Każdego chyba by to wykończyło. Myślę, że przy porodzie, który zacząłby się samoistnie, pod koniec miałabym więcej siły i przez to więszy kontakt z rzeczywistością. Dlatego jeśli ktoś zapytałby mnie o zdanie, to ja odradzałabym jednak wywoływanie
Ale z tymi kroplówkami nigdy tak naprawdę nie wiadomo co będzie.. równie dobrze, wg mojego lekarza, mogła na mnie wcale nie zadziałać i mogłam wrócić do domu...
Ale z tego co zauważyłam czytając dziesiątki opisów porodów, to zacząłby się od skurczów co 20.. 15.. może 10 minut.. i ich natężenie powoli by rosło... tak jest w porodzie naturalnym, prawda? A mnie po tej oxy tak siekło, że skurcze niemal od razu były bardzo silne i bardzo częste. I takie były do samego końca czyli około 7-8 godzin, bez chwili odpoczynku jaką masz gdy skurcze są rzadziej. Po prostu wydaje mi się, że nie byłoby to tak wykańczające jak taka jazda co 2 minuty przez tyle godzin. Każdego chyba by to wykończyło. Myślę, że przy porodzie, który zacząłby się samoistnie, pod koniec miałabym więcej siły i przez to więszy kontakt z rzeczywistością. Dlatego jeśli ktoś zapytałby mnie o zdanie, to ja odradzałabym jednak wywoływanie
Ale z tymi kroplówkami nigdy tak naprawdę nie wiadomo co będzie.. równie dobrze, wg mojego lekarza, mogła na mnie wcale nie zadziałać i mogłam wrócić do domu...



A jeśli masz ochotę cofnąć się myślami, to myśl tylko o tym, co było miłe w tej ciąży.. ja np. myślę wtedy jak bardzo sie cieszyłam, jaka byłam podekscytowana i ile planów snułam gdy dowiedziałam się, że będziemy mieć dzieciątko
Nagle mi się zrobiło przykro, że to juz za mną. zatęskniłam za tym uczuciem wyczekiwania...Tak więc może Antosia nie będzie jedynaczką:-)