a ja juz wogole ide na latwizne.Jak mam ugotowany obiad, ktory Amanda moze zjesc, to zjada to, co my(bez przypraw).Jesli nie-to dostaje sloiczek.A jak mam wene to gotuje jej cos sama i juz WOGOLE nie zwracam uwagi czy to z supermarketu czy nie...kiedys pilnowalam tego, teraz juz nie.Musi przyzwyczajac sie do tego, co my jemy.Ale zaznaczam, ze ja nawet dla Nas nie kupuje byle kupy ze sklepu, zawsze staram sie wybierac cos lepszego, bo mam manie, ze patrze na sklad jedzenia itp. Amanda jeszcze ani razu nie dostala zadnego uczulenia czy czegos, narazie wszystko, co do tej pory jadla jej przypasowalo. Mysle, ze to, ze sa taaaaaaaakie podzialy dla dzieci, to wynik poprostu dzisiejszych czasow. Kiedys nie zwracano na to uwagi, zwlaszcza na wsiach. Jak kobieta nie karmila cycem, to robili mleko w proszku albo krowie czy kozie. A co do jedzenia, to dzieci jadly dokladnie to, co dorosli. Dlatego ja juz patrze troche z przymrozeniem oka i troche poluzowalam. Wiem, co jest ciezkostrawne i tego jej nie daje. Nigdy nie sole ani nie slodze jej jedzonka. Mama zawsze sama najlepiej wie, co podawac wlasnemu dziecku.A nasze skarby juz nie male- maja 8 miesiecy!!!!!Pora odrywac od "niemowlaczkowania"