Aniolek takie male dzieci najczesciej chorują własnie z przegrzania, ja uwazam że temp 20 stopni jest jak najbardziej ok i taka tez bedziemy starali sie utrzymać mimo ze w bloku mieszkam i jak odkrece kaloryfery to z nagrzaniem problemu nie ma. Mało tego przed spaniem nocnym bedzie porzadne wietrzenie naszej sypialni (bo mały bedzie z nami), ja nie toleruje zaduchu i skiśniętego powietrza, sama w takim mam problemy ze snem i nie mam zamiaru dziecka na to skazywać. Kapać i ubierac bedziemyw łazience, tam zawsze jest cieplej i ewentualnie tam kaloryfer podkrecimy ale w sypialni temp max 20 stopni bedzie a drezmki w ciagu dnia nawet jesienią beda przy uchylonym oknie lub w ogródku w wózku.
Polacy to przeginaja z tym opatulaniem dzieci, grzaniem itd i potem takie lebiodki chorujące same są.
Inna sprawa - cały syf: bakterie, wirusy uwielbiaja ciepło im cieplej tym fajniej one sie namnazają, jak ktoś w okresie jesiennym przyniesie do domu jakiegos syfa a my mu stworzymy super komfortowe warunki=ciepełko to sznasa ze ktos zachoruje bardzo duża, a największa ze zachoruje dziecko, które ma jeszcze nie do końca sprawny układ odpornościowy.
Noworodek nie potrafi sam kontrolować temperatury czyli ani sam sie odpowiednio ogrzac ani ochłodzić, rodzice czesto popadaja w przesade i opatulaja te maluchy prawie z głową a one bidne tam sie grzeją i nie moga sobie rady dać bo za słabe jeszcze zeby sie rozkopać.
I ciekawostka - w profilaktyce nagłej śmierci łózeczkowej niemowlęcia zaleca sie temp do snu 18 stopni a w niektórych źródłach nawet 16.