Łaniu, 500zł za położną to i tak "tanio" bo np na Madalińskiego oficjalna stawka to 1200zł. Chyba że te położne umawiają sie jakoś indywidualnie i biorą wtedy mniej. Nie wiem, moze różni się jakoś zakres usługi, ale nie bardzo jestem w stanie sobie wyobrazić jak...
Dla mnie położna ma największe znaczenie, dużo większe niż obecność męża, i za
stałą obecność położnej zapłacę. Pamiętam jak koszmarnie mnie bolało w czasie pierwszego porodu, poza tym wszystko postępowało tak szybko że nie wyobrażam sobie żeby ktoś miał tylko zaglądać. A mój mąż jako wsparcie jest hmmm ..... taki sobie? Dla niego wsparcie to jakieś tam żarty żeby rozładować sytuację, co sprawia że miałam ochotę wstać i go strzelić, dziękuję bardzo! Pewnie też sobie nie radził ze stresem, i nie wyobrażam sobie, żebysmy zostali w takiej sytuacji sami, bez położnej. A wtedy w czasie skurczu jak położna odeszła ode mnie na 3 metry, to się darłam "Alinaaaaa!" żeby natychmiast przyszła i trzymała mnie za rękę.
Każdy inaczej reaguje na ból i stres, warto się zastanowić nad tym czy chce się wydać te pieniądze czy niekoniecznie. Ja reaguję słabo, i bez opłaconej położnej odmawiam rodzenia ;-)
