reklama

poród naturalny czy cesarka?

reklama
ja mysle ze pomimo nowych ustaw mentalnosci tak latwo się nie zmieni...i też chciałabym mieć ten komfort psychiczny że pójde i się mną zajmą i w ogóle... ale najzwyczajniej w świecie się boję... bo za dużo złych ludzi spotkałam :) Ale może jak stare pokolenie wyginie to będą takie same osoby z powołania, które wiedzą że praca to praca i trzeba się do niej przykładać :)
 
u nas biorą jak dają:no:.D. zapłacił 200 zł za oksytocynę + 100 zł za poród rodzinny.
wanna kosztuje 250 zł w tym jest poród rodzinny,czyli w sumie 150 zł.prysznica raczej nie ma,a tez bym tak na krzesełeczku pod strumieniem wody posiedziała.i lepiej się czujesz i od razu jesteś odświeżona
 
jusynka teraz prawnie szpital nie może brać żadnej opłaty za poród rodzinny.
A jeśli chodzi o wręczanie kopert i prezentów to jest kategorycznie przeciwna. DLa mnie to wręcz żenujące dla obu stron, zwyczaj z głębokiego PRL. Oby było coraz mniej takich pomysłów, to może kiedyś służba zdrowia sama zacznie zdrowieć:)
 
Ja też jestem przeciwna dawaniu kopery, szczególnie za opiekę zdrowotną, ale wiem, że życie weryfikuje takie poglądy. I obyście nigdy nie musiały nikomu za nic płacić.... ale pomyślcie że macie bardzo chore dziecko w szpitalu i musicie iść do pracy i zostawić je sam na sam ze znieczulonym personelem i wiecie że zostawione już kilka razy bardzo cierpiało i nikt mu nie pomagał, nikt nie doglądał... wtedy człowiek woli wrzucić pielęgniarce parę groszy, żeby była czujna, żeby odwiedzała, żeby mieć pewność, że ma opiekę i wtedy człowiek nie widzi w tym nic złego, bo jest to konieczność! To oczywiście z życia wzięte...

Oczywiście to temat rzeka jak każdy, który zawiera w sobie kontekst moralny i zawsze będą argumenty za i przeciw:)

I chyba znowu wątek zboczył na boczny tor;)
 
Forever, ale przecież Krysia pływa cały czas w wodzie, więc jeśli wyskoczy do wody, ciągle połączona z Tobą pępowiną, to nic jej się nie stanie! :-)

Co do dawania pieniędzy - ja jestem kategorycznie przeciwna. A zamiast dać w kieszeń, jak pisze Silva, poszłabym na skargę do przełożonych. Wiem, bo miałam podobną sytuację, kiedy mój dziadek leżał w szpitalu - chciałam jednej suce zrobić awanturę, ale druga podeszła jak do człowieka i zrobiła, co trzeba, bez żadnego ale. Ale nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby dać w łapę tamtej małpie, tylko już chciałam brać jej nazwisko i pisać skargę.
 
Zołza, ja jak najbardziej popieram Twój tok myślenia, ale nie potępiam ludzi, którzy w chwilach słabości nie potrafią inaczej. Ale mam nadzieję, że my - młode, silne pokolenie - zmienimy to:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry