a mam pytanie do tych mam co już rodziły, o golenie krocza, czy to tak do zera, czy tak aby nic się za długo nie plątało (znaczy się przystrzyżone) bo to różnie może być, nie golę się codziennie, bo mam wrażliwą skórę i zaraz mi się jakieś krosty robią i bolą no a jak mnie znienacka złapie to mogę sama nie zdążyć a z drugiej strony nie są one znowu aż tak długie... i tak się zastanawiam, jakie jest wasze doświadczenie, a może położne w ogóle na to uwagi nie zwracają i tego już się nie praktykuje??