czesc

ja wam powiem, ze bylam na pierwszej wizycie wg moich obliczen (wydawalo mi sie, ze wiem, kiedy mialam owu, kiedy byla mplantacja, bo lekkie krwawienie.., poza tym cykle krotsze niz standardowe - 24 dni) dokladnie w pierwszym dniu 6 tygodnia - i nic nie bylo widac, na dodatek dostalam plamienie...
poniewaz raz juz poronilam i wygladalo to wtedy dokladnie tak samo, dostalam histerii i w ogole bylam juz przekonana, ze sie nie udalo.. ale bralam duphaston i plamienie po dwoch dniach ustalo zupelnie!!! na kolejnej wizycie bylam w 9 tygodniu i bylo widac cudowna kruszynke, ktorej bilo serduszko, ktore machalo raczkami, nozkami i ogolnie bylo SUPER! wiec niepokoje 6 tygodnia sa naprawde naturalne i - niepotrzebne...
i lekarz wyliczyl, ze ciaza jest o 3 dni mlodsza niz ta z moich obliczen, dzidziolek idealnie przyrosl przez trzy tygodnie, wiec rewelacja...
i wiem, ze dziewczynki podobno sa na poczatku mniejsze i slabsze... moze nosze w sobie malutka Sarunie...?
pisze to po to, ze sama umieralam z nerwow przez cale trzy tygodnie.. gdyby wczesniej byl taki wtek z dobrymi wiadomosciami dla zrozpaczonych mamus, nie byloby mi tak zle
pozdrawiam wszystkie, ktore szukaja takich pozytywnych wiadomosci

bedze dobrze, kochane!!!