Witam dziewczyny
Oto relacja z mojego porodu:
Zaczęło się we wtorek 29.04 o godz 20.30 kiedy to dostalam skurczy trwających kilkanascie sekund co kilka minut. Za jakis czas odeszly mi wody. O 23.00 pojechalismy z męzem do szpitala. Pani doktor zbadala mnie i stwierdzila ze poród bedzie szybki. Rozwarcie mialam juz na 2,5 palca. Skierowali nas na porodówke no i sie zaczęło. Coraz częstsze skurcze i coraz większe rozwarcie. Kolo godziny 03.00 mialam juz pelne rozwarcie. Po kilku parciach doktor podjal decyzje o cesarce poniewaz z jednej strony kosc kanalu rodnego mam lekko skrzywioną i główka nie mogla się przecisnąc. Zabrali mnie na sale operacyjną gdzie o 4.10 zobaczylam naszą perełke. Przez kilka godzin musialam lezec. Przez te dni w szpitalu ciężko mi bylo dojsc do siebie. Dzisiaj juz czuje sie lepiej. Rana jeszcze boli ale moge normalnie funkcjonowac. Teraz wiem jak wygląda poród naturalny i cesarka
Warto troche pocierpiec zeby potem ujrzec swoją kruszynke. Bliskosc malenstwa pozwala o tym bólu zapomniec.
Oto relacja z mojego porodu:
Zaczęło się we wtorek 29.04 o godz 20.30 kiedy to dostalam skurczy trwających kilkanascie sekund co kilka minut. Za jakis czas odeszly mi wody. O 23.00 pojechalismy z męzem do szpitala. Pani doktor zbadala mnie i stwierdzila ze poród bedzie szybki. Rozwarcie mialam juz na 2,5 palca. Skierowali nas na porodówke no i sie zaczęło. Coraz częstsze skurcze i coraz większe rozwarcie. Kolo godziny 03.00 mialam juz pelne rozwarcie. Po kilku parciach doktor podjal decyzje o cesarce poniewaz z jednej strony kosc kanalu rodnego mam lekko skrzywioną i główka nie mogla się przecisnąc. Zabrali mnie na sale operacyjną gdzie o 4.10 zobaczylam naszą perełke. Przez kilka godzin musialam lezec. Przez te dni w szpitalu ciężko mi bylo dojsc do siebie. Dzisiaj juz czuje sie lepiej. Rana jeszcze boli ale moge normalnie funkcjonowac. Teraz wiem jak wygląda poród naturalny i cesarka
Warto troche pocierpiec zeby potem ujrzec swoją kruszynke. Bliskosc malenstwa pozwala o tym bólu zapomniec.



A wszystko dzialo sie tak szybko! Rano wstalam, polaly sie wody, wykapalam sie, dopakowalam i po 2h bylismy w szpitalu. Na poczatku wszystko szlo dobrze, bol jakos znosny. Choc kazdy skurcz niezle wyciskal mi lzy z oczu. Po kilku godzinach i badaniu ginow, potem konsultacjach stwierdzono, ze byc moze urodze naturalnie ale sie namorduje, bo maly cos nie tak glowke wstawial. Istnialo ryzyko, ze sie namroduje a i tak trafie na stol wiec trafilam na ten stol wlasnie wtedy. Od decyzji o cc do urodzenia malucha minelo 15 minut... szok, ze medycyna pozwala tak szybko reagowac na komplikacje. No i o 12.57 zobaczylam swojego sliczniaka
Wlasnie przezylam nawal mleczny, od dzis rano jest ok, a bylo kiepsko... piesi jak kamienie... Dziewczyny uwazajcie na to, jak tylko wyczujecie, ze piersi robia sie Wam kwadratowe to dzialajcie! pomoze Wam w tym polozna w szpitalu, albo forumowiczki, w kazdym razie kazda godzina jest wazna, bo pokarmu przybywa mega szybko i o zapalenie piersi latwo! Karmienie wtedy staje sie bolesne, a piersi tak bola, ze ja tam wole skurcze porodowe...