reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
Cześć dziewczyny!

Wpadłam zobaczyć, co z Wiolą i maluszkiem... Jeju, biedna! Nie wyobrażam sobie, co ona przeżywa... :sad: Modlę się tylko, by maluszek szybko wyzdrowiał i by ona mogła go przytulić jak najszybciej! Strasznie mi jej szkoda... :sad:

Miłego dnia wszystkim!
 
reklama
Rozmawiałam właśnie z lekarką i z Wiolką. No i niestety Chełmża nawaliła na całej linii...Mały wcale nie ma paciorkowca - tak orzekła tylko tamtejsza lekarka i podała antybiotyk zupełnie niepotrzebnie. Mały miał po prostu konflikt serologiczny i to spowodowało gwałtowny wzrost żółtaczki. Mały od razu powinien był trafić do Torunia. Właśnie w tej chwili maluszek ma transfuzję krwi, to potrwa około godziny. Robi to ta moja znajoma - bardzo bardzo bardzo dobra lekarka. Wiolka dojeżdża właśnie do szpitala, ale ma przykaz wrócić dziś do domu, zregenerować się na ile się da - i będziemy kombinować, żeby mogła od jutra lub poniedziałku być z małym. Chyba, że zdecyduje się zostać w domu - bo nie wiem czy ma co zrobić z Iwcią w tej sytuacji.

Po południu znowu będę dzwonić do Wioli to dam znać.
 
Lilu - dzięki za wiadomości. Szczęście w nieszczęściu, że jednak to nie paciorkowiec. Biedne maleństwo. Przekaż Wioli proszę, że bardzo mocno Ją przytulam i mnóstwo pozytywnej energii wysyłam.
 
Rozmawiałam właśnie z lekarką i z Wiolką. No i niestety Chełmża nawaliła na całej linii...Mały wcale nie ma paciorkowca - tak orzekła tylko tamtejsza lekarka i podała antybiotyk zupełnie niepotrzebnie. Mały miał po prostu konflikt serologiczny i to spowodowało gwałtowny wzrost żółtaczki. Mały od razu powinien był trafić do Torunia. Właśnie w tej chwili maluszek ma transfuzję krwi, to potrwa około godziny. Robi to ta moja znajoma - bardzo bardzo bardzo dobra lekarka. Wiolka dojeżdża właśnie do szpitala, ale ma przykaz wrócić dziś do domu, zregenerować się na ile się da - i będziemy kombinować, żeby mogła od jutra lub poniedziałku być z małym. Chyba, że zdecyduje się zostać w domu - bo nie wiem czy ma co zrobić z Iwcią w tej sytuacji.

Po południu znowu będę dzwonić do Wioli to dam znać.


Liluś - kochana jesteś, dziękuję i ja za informacje. Boże, jak to dobrze, ze to nie paciorkowiec, ale jak to możliwe, ze aż tak nawalili w tym pierwszym szpitalu?! W głowie się nie mieści... Przecież to są lekarze, ktoś im dał dyplom... Jestem myślami z Wiolą i mocno ją przytulam, jesli możesz przekaż jej pozdrowienia i uściski ode mnie.
 
Wiolka na noc była w domu - teraz się będzie kąpać, zje coś i jedzie do małego. Cieszę się, że pojechała na noc do domu, bo ona jest strasznie osłabiona jeszcze przecież. Czy ktoś mi potrafi wytłumaczyć dlaczego ją wczoraj w nocy wypisywali ze szpitala? Może jest jakiś rozsądny powód? Bo ja tego nie pojmuję....

ja tez nie rozumiem... przerazajace.


Lilu - właśnie nie wiem, i mam w sobie taką złość, bo ze mną leżała dziewczyna, która też nie miała zrobionego wcześniej wymazu, to jej zrobili przed porodem i wyszło, że jest nosicielem, od razu dożylnie antybiotyk i po sprawie. Każdy szpital ma laboratorium!

no tutaj w ostatnim miesiacu bada zawsze gin na wizycie, potem jeszcze na wizycie obowiazkowej w szpitalu i jak sie przyjezdza rodzic to znow robia wymaz na wszelki wypadek, bo podobno sie cholera moze przyplatac nawet chwile przed. ale juz sie nauczylam, ze to blad porownywac ch i pl pod wzgledem sluzby zdrowia. tu jestl epiej ale tez duuuuuzo drozej.

no ale dobrze, ze to nie paciorkowiec.
a o konflikcie serologicznym nie wiedzieli zanim sie maly urodzil? nie bardzo rozumiem skad to nagle...

lilu dla Ciebie medal po prostu! wielki blyszczacy medal! dzieki kochana za informowanie nas na biezaco.
 
Kocurek straciła neta, buziaki przesyła wszystkim :)
Wpadnie później bo pojechała do Głogowa.


poczku - też się nad tym zastanawiałam, jak to możliwe, że nie wiedzieli o konflikcie....? Przychodzi mi do głowy tylko taka możliwość, że Wiola była nieświadoma, z pierwszym dzieckiem zazwyczaj się nic nie dzieje, dopiero przy następnym i kolejnych. Ale dlaczego lekarz o to nie zapytał?
 
Dziewczyny przesłałam Wasze uściski Wiolce - a Wy mnie tak nie ozłacajcie, bo ja to mam za dużo za uszami ostatnio. Wredota ze mnie wychodzi uszami....

Ale z takich milszych wieści - Wiolka została dziś moją kuzynką :-p Bo tak ją przedstawiłam tej lekarce :-p

A co do konfliktu to ja faktycznie miałam robione badanie na to - i też miałam konflikt, ale od razu była jakaś akcja z tym i było dobrze wszystko.
 
Liluś - fajnie, kuzyneczki! :-) W ogóle bardzo fajnie, ze parę dni temu udało Wam się spotkać! :-) Ohhh, zebym ja w PL była i mogła przynajmniej połowę z Was odwiedzić...


A ja muszę powiedzieć, ze o tych wymazach też się z BB dowiedziałam! U nas nic nie robią takiego! :szok: Ale opieka jest fantastyczna, przynajmniej ja i znajome mi mamy mamy takie doświadczenia. No, ale wiadomo, ze mogą się zdarzyć różne sytuacje...
 
Kocurek straciła neta, buziaki przesyła wszystkim :)
Wpadnie później bo pojechała do Głogowa.


poczku - też się nad tym zastanawiałam, jak to możliwe, że nie wiedzieli o konflikcie....? Przychodzi mi do głowy tylko taka możliwość, że Wiola była nieświadoma, z pierwszym dzieckiem zazwyczaj się nic nie dzieje, dopiero przy następnym i kolejnych. Ale dlaczego lekarz o to nie zapytał?

a nie sprawdza sie obowiazkowo grupy krwi matki na poczatku ciazy w Polsce? Potem jeszcze sie powinno potwierdzic, bo grupe krwi potwierdza sie dwiema probami.

no nic. nie ma co gdybac. najwazniejsze teraz, zeby maly (IMIE?) wyzdrowial, i zeby Wiola miala czas na zebranie sil.


Mary - a moze nie wiecie, ze nie robia? :) ja dopiero z rachunku sie dowiaduje, co on wlasciwie mi badal :)
 
reklama
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry