reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
Musia na pewno wytrzymam. Jak test nie wyjdzie to się szybko z tym pogodzę, a jak tak mi się co chwilę w głowie z niepewności zmienia to powoli mam już dosyć. Gdyby nie ten śluz to bym się nie martwiła - ale tak mi się robiło zwykle na parę dni przed @ :/

Kala
nie ma sprawy :) Już mnie dziś ktoś z kimś pomylił ;)
 
reklama
kalamandryna dzieki ;))
lili monisia mnie z toba pomylila ;) A ktory to juz Twój cykl staran? Wiesz ja od poczatku się na za wiele nie nastawiałam, ponieważ ja zawsze miałam problemy z cyklami, Patryk jest z CLO. Więc cos czuje ze sobie jeszcze poczekam, ale nadzieje mam i czekam cierpliwie do soboty ;)) Teraz te moje cykle się jakos polepszyły.

mama zazdroszcze grzecznych bąków ;) Ja zaraz przejmuje pałeczke po Adrianie, bo on na piłke jedzie....


Patryk mi zasnał ;DDDDDDD
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Musia to mój drugi cykl, ale w pierwszym zaczęłam tak nieśmiało od starania już kilka dni po owulacji. Więc spodziewałam się, że nic nie wyjdzie. Teraz trochę lepiej się staraliśmy :) Ale ja mam co drugi dzień taki, że już nie wytrzymuję siedzenia w domu (2 lata już siedzę) i marzy mi się praca. Choć wiem, że jak się chodzi do pracy to chce się siedzieć w domu... A to feler, westchnął seler....
 
Cześć Kochane. :)

Co tam dobrego u Was?

Mama, ja bym się chętnie z Twoimi Dzieciakami już ululała... ale mam jutro egzamin w pracy. A wiedza mi nie wchodzi do głowy, przykre to...

Musia - && raz jeszcze.
 
lil no my to przyjelismy taka strategie, ze nie bedziemy liczyc nic, patrzec w ktorym dniu sie kochac a w ktorym nie, tylko na spontana. Mamy ochote to siekochamy, nie to nie ;) To ma byc tez dla nas przyjemnosc. Pamietam jak było z Patrykiem. Mielismy określone dni w ktorych uprawialismy seks i niezaleznie od checi sie kochalismy w tych dniach. Powiem ci, ze juz potem nie miałam ochoty na zadne igraszki a wtedy seks nie sprawiał mi przyjemnosci. Adrianowi tak samo. Wiec teraz po dlugich rozmowach stwierdzilismy, ze chcemy tego uniknac ;))

krakowianka dziekuje raz jeszcze ;))

Ide się kąpać, zw ;DD

Ja juz wykapana, co tu dzisiaj tak cicho?;)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
amalfi słonko, nie panikuj!! straszą tylko ciążą w dalszym wieku, straszą procentami że ryzyko większe. a prawda jest taka, że niewiele większe jest prawdopodobieństwo urodzenia chorego dziecka u kobiet po 30, od kobiet w wieku 20 parę. sama znam kilka "starszych" babek, które w wieku 40 lat rodziły. jedna nawet 12 lat temu, kiedy medycyna nie była tak do przodu jak teraz, zaszła w ciążę mając 43 lata i urodziła zdrowego synka. a jej starsze dzieci były na studiach. inna koleżanka mojej mamy zaszła w ciążę w wieku 39 lat, jej starsza córka miała 18. urodziła się śliczna i zdrowa dziewczynka :-D tak naprawdę wiek kobiety u której naprawdę jest zwiększone ryzyko wzrósł o kilka lat! nawet ostatnio był program o takich kobietach. i o medycynie. jest bardzo dużo kobiet, które w pogoni za pracą, sławą decydują się na dziecko w wieku 35 lat i wcale nie ma żadnego większego ryzyka niz u kobiety która ma 25 lat :tak: bo jeśli kobieta jest zdrowa, dba o siebie, swoje ciało, to nie ma żadnego problemu. nie martw się więc, działaj i myśl pozytywnie :-D wkońcu ci się uda zajść i urodzić zdrowego i pięknego dzidziusia, a potem jeszcze następnego!! trzymam mocno kciuki za to!!
bunia dzieki wlasnie o takie przyklady mi chodzilo,prawie znow sie poryczalam jak to czytalam, dzieki za to, ze mi to napisalas, bo ja za bardzo panikiuje. I jeszcxe nieraz bedziecie musialy moja panike znosic, z gory za to sorry.
 
reklama
Chyba jestem pierwsza, więc dzień dobry wszystkim :))

Dziś w nocy byłam w kibelku około 1, więc stwierdziłam, że testu jeszcze nie robię, do rana powinno się jeszcze coś moczu uzbierać. Rano miałam taki ból brzucha jak na @, że myślę sobie sprawdzę najpierw czy krwi nie ma. Nie było. No nic to siadam na kibelku, a tu niiiiiiiiiiic...Tak się czułam jak przy zapaleniu pęcherza, chyba z 10 minut siedziałam i nic nie leciało, a brzuch boli. W końcu poleciało, ale bardzo malutko. No nic, zanurzyłam test w pojemniczku, trochę za krótko i za płytko, ale już później nie chciałam poprawiać, bo już pojawiła się tłusta kreska kontrolna. Czekałam więc na ten wynik, ale nic tłustego nie wyskoczyło, coś bladego zauważyłam, więc poleciałam do męża, żeby on mi powiedział obiektywnie co widzi. No i jest druga kreska - ale jeszcze blada. Dziś 27 dc.

Cieszę się, ale jestem ostrożna z euforią. Tak to już u mnie jest. Największy szał jak na coś czekam, a jak już się doczekam to się zastanawiam co dalej trzeba robić. :))))

Do lekarza pewnie pójdę nie wcześniej niż za 3-4 tygodnie. Powtórzyć za tydzień test, żeby zobaczyć czy druga kreska jest tłusta czy iść na betę? Jak na betę to ile razy? Przy Maciusiu na becie nie byłam wcale i wszystko było ok - ja wtedy to nawet nie wiedziałam o takim badaniu.

Musia ja Ciebie rozumiem z tymi starankami - teraz miałam tak, że jednak na akord lecieliśmy - tak co 2 dni lub czasem co 1 dzień. I chyba tylko ze 2-3 razy było naprawdę fajnie, a reszta byle było...Stwierdziłam, że kolejne staranka będą musiały wyglądać inaczej, bo nie dam rady tak. I jeszcze od ostatniego przytulanka minęło już trochę dni i jak na razie nie chce mi się znowu przytulać :)
 
Ostatnia edycja:
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry