Cudowne te nasze wrześniątka kochane! Ależ robią postępy!
A ja przybiegłam się pochwalić, że Tymo już coraz sprawniej raczkuje. A co mnie cieszy zaczął też stawać w kojcu czy w łóżeczku, a nawet robi parę kroków wzdłuż tychże mebli, trzymając się za krawędź. Ależ ma z tego radochę



A jak przez przypadek się puści to fajnie bęcka na pupcie. Ciekawe, bo słyszałam, że na początku dzieci nie potrafią przejść od stania do siedzenia i często zmęczone staniem zaczynają płakać, bo nie wiedzą jak sobie poradzić z tym fantem.
W ciągu tego dziewiątego miesiąca Tymo nadrobił wszystkie "opóźnienia" ruchowe. Pomyśleć, że jeszcze dwa tygodnie temu nie siadał samodzielnie, a o samodzielnym wstawaniu mogłam tylko pomarzyć. Myślę, że jeszcze z miesiąc-dwa a będzie już chodził, bo raczkowanie póki co służy mu do tego, żeby dotrzeć do jakiegokolwiek miejsca, o które może się przytrzymać i stanąć na stópkach.
Co do "mówienia" to tu także zaobserwowałam progres. Młody zaczął wreszcie łączyć sylaby, choć na razie ogranicza się do ba-ba-ba, na-na-na, dej-dej-dej, nej-nej-nej. Fajnie też "mówi"
nieeee. Ale ma-ma-ma ani ta-ta-ta nie chce powiedzieć:-(