A ja dzis testowalam Julka - tzn. darowalam mu popoludniowa drzemke aby zobaczyc jak bedzie wieczorem, Rezultat byl taki, ze jak wrocilismy ze spaceru to musialam w 10 minut wyczarowac mu obiad nad ktorym moj ,niecierpliwnil' przysypial. Zabralam mu z reki widelec bo balam sie ze na niego poleci, troszke cisnelam do buzi i zabralam aby przebrac w pizame i darowac sobie cale wieczorne zabiegi ale w trakcie przebierania nieco sie rozbudzil i w sumie pobrykal jeszcze godzine, wykapal sie, poczytalismy i padl o 20 (dodam, ze nie wygladal przy tym na spiacego). Ciekawa jestem jaka bedzie dzisiejsza noc bo od trzech dni panicz przychodzi ze swoim zwierzyncem do nas do pokoju i probuje sie wdrapac do lozka. Odprowadzam go systematycznie (nawet nie protestuje) ale i tak po jakims czasi mamy powtorke. Mam nadzieje, ze to tylko faza i mu minie bo wczoraj to jego nocne chodzenie przebralo miarke gdyz pospal godzinke (od 21 do 22) a potem tuptal do 1 w nocy. Po jakims czasie to nawet do mnie nie zagladal tylko od razu na pokoje ruszal i nawet wyjsc probowal bo klucze szczekaly. Dzis wiec tym bardziej mnie zadziwil, ze przetrzymal caly dzien bo ja to juz pomalu wymiekam i z checia pospalabym sobie raz a dobrze:-) Zwlaszcza, ze czasu niewiele mi zostalo ;-)