Karlam masz rację. NIe pomyślałam o tym ;-)
Maja co u ciebie słychać? Przeszło ci to plamienie? Napisz coś.
Dziewczyny, dziękuję wam bardzo za trzymanie kciuków i słowa otuchy!
Przez ostatnie dni niewiele się pokazywałam na BB, bo nie miałam siły i nastroju. W poniedziałek po południu dostałam informację od mojej okulistki, że pan docent wyraził zgodę na operację, ale anestezjolog nie. Doszedł on do wniosku, że na tym etapie ciąży operacja jest ryzykowna, ponieważ do znieczulenia ogólnego musi mi podać jakiś środek zwiotczający i efekt byłby taki, że po operacji oka wieźli by mnie na porodówkę (o ile poród nie zacząłby się już w trakcie operacji oka)

:-( Więc jeśli mogę poczekać jeszcze te dwa miesiące to on wolałby żebym poczekała. Jest jeszcze możliwość zrobienia mi tego zabiegu na oku bez znieczulenia ogólnego, ale jest to na tyle mocno bolesne, że pewnie i tak skończyłoby się wcześniejszym porodem, wywołanym z bólu i ze stresu. Więc dostałam propozycję czekania, aż urodzę i dopiero po około miesiącu miałabym się zgłosić na
tydzień do kliniki na tą operację

:-( Ale decyzja należy do mnie. Idę w piątek na konsultację do swojego gina, żeby mi wszystko wytłumaczył, bo ja zaczynam mieć już mętlik w głowie. Nie wiem jaki skutek może mieć dla mnie i dla Witusia podanie dwóch znieczuleń w tak krótkim czasie, czy można karmić piersią po znieczuleniu ogólnym, a jeśli nie to przez jaki okres itp. Jestem tym wszystkim załamana, bo nie wyobrażam sobie zostawić dziecko na tydzień w Pile, a samej być w Poznaniu (100 km dalej). Obie mamy mnie pocieszają i mówią, że one się wszystkim zajmą, że Maciek nie zostanie z synkiem sam. Ale ja i tak sobie nie potrafię wyobrazić tego, że zostawiam swoje, tak maleńkie, dziecko na tyle dni. Jeszcze go nie urodziłam a już nie wyobrażam sobie rozstania z nim

Poza tym mam zakaz przemęczania się i dźwigania czegokolwiek. A jak ja mam później zajmować się własnym dzieckiem? NIe będę mogła nawet go na ręce wziąć? Boże, jakie to życie jest do bani ...