Monika77
Fanka BB :)
Macie rację. Jak zaczynam się nad tym wszystkim dokładniej zastanawiać to dochodzę do wniosku, że lepiej aby się synek urodził o czasie i zostawić go na tydzień, niż narażać go na wcześniejszy poród, bo to nigdy nie wiadomo z jakim skutkiem dla jego zdrowia by się to skończyło. A dla mnie najważniejsze jest to by on był zdrowy
Ja jakoś przeboleję w tym szpitalu. Mam tylko nadzieję, że nie odwyknie od cyca przez te kilka dni. Stwierdziliśmy z Maćkiem, że kupujemy laktator (mimo, że wcześniej tego nie zamierzaliśmy robić) i woreczki do przechowywania pokarmu. Będę odciągać dodatkowo pokarm przez ten czas co będę w domu i zamrażać go na później. Przynajmniej synek będzie miał maminy pokarm, co prawda z butelki, ale lepsze to niż sztuczny. A ja i tak będę musiała sobie odciągać pokarm w szpitalu, żeby nie mieć żadnego problemu z zatorami i laktacją. Jak człowiek trochę ochłonie, to zaczyna sobie jakoś w głowie wszystko układać. Bo zresztą nie mam innego wyjścia. Maluszek będzie pod dobrą opieką, bo ani tatuś ani babcie nie zrobią mu przecież krzywdy
Ja jedynie będę za nimi bardzo tęsknić. Wiem, że nie bardzo będą mogli mnie odwiedzać w tym szpitalu, bo nie dadzą rady się jeździć co dziennie 100 km do Poznania i z powrotem. To chyba będzie najtrudniejszy okres w moim życiu. Ale po swoich dotychczasowych przeżyciach wiem, że co nas nie zabije to nas wzmocni ;-)
Ja jakoś przeboleję w tym szpitalu. Mam tylko nadzieję, że nie odwyknie od cyca przez te kilka dni. Stwierdziliśmy z Maćkiem, że kupujemy laktator (mimo, że wcześniej tego nie zamierzaliśmy robić) i woreczki do przechowywania pokarmu. Będę odciągać dodatkowo pokarm przez ten czas co będę w domu i zamrażać go na później. Przynajmniej synek będzie miał maminy pokarm, co prawda z butelki, ale lepsze to niż sztuczny. A ja i tak będę musiała sobie odciągać pokarm w szpitalu, żeby nie mieć żadnego problemu z zatorami i laktacją. Jak człowiek trochę ochłonie, to zaczyna sobie jakoś w głowie wszystko układać. Bo zresztą nie mam innego wyjścia. Maluszek będzie pod dobrą opieką, bo ani tatuś ani babcie nie zrobią mu przecież krzywdy
Ja jedynie będę za nimi bardzo tęsknić. Wiem, że nie bardzo będą mogli mnie odwiedzać w tym szpitalu, bo nie dadzą rady się jeździć co dziennie 100 km do Poznania i z powrotem. To chyba będzie najtrudniejszy okres w moim życiu. Ale po swoich dotychczasowych przeżyciach wiem, że co nas nie zabije to nas wzmocni ;-)

