Cześc dziewczyny
Powiedzcie mi prosze co można zrobić aby maluch, taki jak moj chodził ładnie spać o jednej porze i przesypiał ładnie nocki? Bo szczerze mowiąc trace wszelkie nadzieje.
Każdy wieczór to ta sama jadka. Wprowadzenie stałych pór na poszczególne czynności zwłaszcza te wieczorem zdaje sie na nic. Moje dziecko o 20 (po kąpieli) dostaje zastrzyk energii i nie ma mowy o rytualnych czynnościach. On tu rządzi a tata to jego idealny towarzysz. Co raz częsciej zdarza mi sie załamywać ręce i myśleć, że dłużej tak nie pociągnę. Mały co wieczór się awanturuję, nie chce jeść lub nie chce spać o wytyczonych porach. Jest jak w ulu (bardzo głośno) On płacze, mąż wrzeszczy na mnie, a ja stoje jak debil ze łzami w oczach pod ścianą obwiniając się, że znowu coś spieprzyłam. Od początku staram sie trzymać stałych pór na poszczególne czynności (obiad, kąpiel, kolacja, sen) ale jest w moim życiu jedna osoba która lubi mi to wszystko komplikować.
Przykład: godz.19.30 czas kąpania, mały zadowolony że będzie "myju, myju" łapie za zabawki, które wybrał sobie do kąpieli

ale po drodze widzi tatę, który wyciąga swoje, czyli pasty, szczoteczki, ściereczki i zaczyna czyścić swoje buty, wszystkie jakie ma. Więc synek rzuca wszystko to co ma w rączkach, zapomina o kąpieli i świetnej zabawie w wannie i zasiada wygodnie obok tatusia na podłodze, krzykiem i płaczem reagując gdy biorę go na ręce i chce wykąpać. Mąż sobie nie przerywa. A ja szamotam sie z wyginającym dzieckiem na rękach, w koncu odpuszczam i cierpliwie czekam ąz mąż skonczy, w tedy kapiel odbywa sie godz. i30 min.później
Inny przykład, pora obiadu synka, godz.14, mąż wraca wcześniej z pracy z zakupami, kładzie je na stół, gdzie mały je obiad (zazwyczaj) i zaczyna wypakowywać, rozkładać itp. oczywiście po drodze dostaje mi się, że czemu akurat tu go karmię, nie ma miejsca na zakupy (ogarnia mnie szał) a dziecko w tym czasie odchodzi od stołu bo widzi inne lepsze zajęcie i koniec jedzenia, znowu jest krzyk i płacz. Ze spaniem wygląda podobnie, zawsze o tej samej porze czyli 21 max.21.30 mąż albo szykuje sobie ciuchy do pracy, albo jeszcze konczy czyścić buty albo np. myje naczynia i sprząta w kuchni pukając, stukając i ogólnie mowiąc hałasując, kiedyś zdarzało mu sie o tej godzinie włączać odkurzacz

I pomyślcie co robi w tedy moje dziecko? Chyba nie muszę już dokańczać. Co powinnam zrobić waszym zdaniem? Prośby o cisze wieczorami i spokój dla dziecka by mogło sie wyciszyć nie skutkują. A krzyczeć nie bede o 21 bo szkoda mi dziecka, później zrywa sie w nocy z krzykiem. (przerabiałam)