• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

W oczekiwaniu na... PORÓD

reklama
:-):-) byłoby miło, gdyby bolało jak przy okresie. Ale tak ponoć bolą pierwsze skurcze. Nie wierzę, że nie boli, jak człowieczek przechodzi przez kanał rodny :szok::tak::-D
 
aph,a jestes pewna,ze nie miala znieczulenia? bo nawet podczas niego sie odczuwa wszystko... czasami moze zadzialac tylko czesciowo,np. na lewa strone,a po prawej wszystko sie czuje... nie wiem dokladnie jak to dziala,bo tylko slyszalam... moja kolezanka rodzila 13 i 11 lat temu tutaj i pierwszy porod miala ze znieczuleniem a drugi bez i powiedziala,ze pierwszy wspomina bardzo dobrze a drugi na sama mysl o nim zalewa ja zimny pot...
nawet na sama logike musi troche bolec,bo wyobrazcie sobie przepchnac dziecko przez kanal rodny...
 
a jednak są kobiety które nie czują bólu przy porodzie. tzn mówie o bólu skurczy. czasami jest tak ze nei boli brzuch ale kręgosłup. czasami nie boli nic, tylko brzuch robi się twardy i rodzącej robi sie gorąco w tym czasie.
czasami czuej ból, ale trwa on kilak sekund, tylko na szczycie skurczu i jest taki walsnie jak ból @. od czego to zależy - nie wiadomo.ale tak jest. sama widziałam kilka takich porodów, co to kobieta była zdziwona że już ma przeć.
ja nie mam nic przeciwko takiemu np "gorącemu" porodowi:-D
 
U mnie bylo takz e jak pojechalam na ktg to badanie wykazaloz e mam skurcze a ja wcale ich nie czulam i tak bylo gdzies od 9 do 13 potem zaczal mnie bolec kregosłup i skurczy nadal nie czulam zaczelam je czuc jak byly tak co 7 - 8 minut czyli ok. 16 no ale jak juz je poczułam to......bol niedozniesienia :szok: (przynajmniej dla mnie) potem dostalam zzo i byla bajka:-) :-D a skurcze parte mnie bolaly ale w porownaniu z tym co przeszlam wczesniej to bylo spoko zrszta i tak wtedy nie koncentrowalam sie na bolu tylko na tym by przec aaaaaaaaa i bardziej odczuwałam zmeczenie niz bol:tak:
 
Lorien wyobraź sobie;-),że mnie właśnie skurcze parte i to jak przechodziła główka właśnie nic nie bolało, tak samo nacinanie krocza.Natomiast bardzo bolały mnie skurcze rozwierające,nie miałam bólów krzyżowych.Ale każda kobieta odczuwa inaczej i za drugim razem mogę odczuwać jeszcze inaczej pewnie..
 
JA sie tylko w polowie na temat porodu moge wypowiedziec.
To moje poronienie mialam wywolywane tabletka, wiec cos tam na temat skurczow wiem... i wiem ze bola (dwa lata temu bylam na etapie ze nie bola) pamietam tylko ze od odejscia wod do ''urodzenia'' minelo kilka chwil i to nie bolalo. Mimo calej makabrycznosci tej sytuacji wiem przynajmniej na co sie nastawiac jesli chodzi o porod :/
 
A co do bulow krzyzowych to mam radosna nowine dla wszystkich mam, mozna sobie z tym poradzic. Bo one zaleza od ulozenia dziecka. Jesli jest ulozone twarzyczka do brzuszka mamy to wtedy naciska na kregoslup i pojawiaja sie bole krzyzowe. Tutaj mowia ze czasem pomaga pochodzenie na czworak zeby male sie przekrecilo pleckami do brzuszka. Wogole tutaj moga sprawdzic czy beda bole krzyzowe juz na poczatku porodu. Zalezy ile ciemiaczek ( tak to sie chyba po polsku nazywa) czyli kostek na glowie dziecka polozna wyczuje przy badaniu rozwarcia. Jak trzy to wszystko ok jak cztery to mozna sie spodziewac boli kryzowych i od razu inaczej podchodza do ciebie, bo jak mowia wiedza jaki to bol.
 
Badanie rozwarcia brrrrrrrrrrrrrrr potworne to bylo jak mialam zrobione jeszcze bez z nieczulenia to jak tylko widzialam pielegniarke to na sama mysl co mnieczeka slabo mi sie robilo:no: :baffled:
 
reklama
Ja sama porodu nie przeszłam jeszcze, ale slyszałam, że najgorsze są bóle krzyżowe :szok: Jak moja siostra rodziła, to tak bardzo bała się ich, że ja chyba myślami od niej je przejełam i sama cierpiałam na bóle krzyża (brrrrrrr) a ona nie. Zresztą ona miała poród miodzio (tak powiedziały położne). Od pierwszego skurczu do urodzenia się Melci minęło 2,40 godziny. :-D Też bym tak chciała :-D Nie wiem czy to prawda, ale dużo zależy od kobiety, od tego jaką ma odporność na ból. Niektóre z nas mają bardzo bolesne miesiączki i są w stanie sobie przynajmniej częściowo uzmysłowić jakiej siły może odczuwać ból przy porodzie, a niektóre z nas miesiączkując nie odczuwają bólu wcale. I takie kobitki nie mają wówczas pojęcia jak silny to może być ból. Ciekawa jestem dlaczego tak jest, że jedna kobitka może rodzić i rodzić, bo poród jest dla niej za każdym razem łatwy, a inna męczy się niemilosiernie? Czy nie mogłoby to być jakoś wyrównane?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry