Ja już sobie zamówiłam kawałek dziełki na warzywniak, ale owoców już nie będzie... Najwyzej po chamsku ukradę z mojej byłej działki, jeśli nie będzie na niej jeszcze budowy POWu, bo tutaj mam maliny, truskawki, jeżyny, mirabelki, porzeczki, agrest, borówki, winogrona, morelki i gruszki - kiedy ja sie tego dorobie na nowej działce? Aż żal :-(.
Co do gotowania, to nie łapie tego o sobnych garnkach, nigdy nie gotowałam osobno ziemniaka i marchewki (a raczej dyni). No i gotowałam na 2 dni zazwyczaj.
Co do królika, to można dorwac w sieci real, odradzam pomysły kupna mrozonego, tam trzeba oskubywac mnustwo kostek z mięsa.
Mam nadzieję, że Tusiek nie będzie takim nadwrażliwcem jak Jasiek, bo ten to wszystko wprowadzane po odrobińce przez 2 tygodnie, marchewka długo nie, jabłko ostroznie, źle reagował na jajka (najprawdopodobniej barwnik dawany kurom dla ładniejszych żółtek) i był na ekologicznych i przepiórczych, wedliny tak samo, kupowałam ze sklepów eko, króliczek na poczatek, potem powoli kurczaczek. Na szczęście przeszło, powyrastał. Już nawet cukinie może jeśc.
A i jeszcze powiem Wam, że np te początkowe mieska w słoiczkach, kurczak, królik i cos tam, sa obrzydliwe i smakują nie wiem czym, ale nie mięsem...