W końcu odebrałam swoje wyniki badań (tzn. P. odebrał

) i jestem bardzo szczęśliwa, bo niespodziewanie mi się poprawiły ;D
Nie są może idealne, ale w końcu zbliżyły się do normy, a nie, jak już przewidywałam, spadły na łeb
Oto one:
Leukocyty 11,8 (norma 4,8 - 10,8) było 11,5 (w ciąży zawsze jest więcej, więc oki)
Erytrocyty 3,78 (norma 3,8 - 5,4) było 3,61
Hemoglobina 10,9 (norma 11 - 15,5) było 10,0
Hematokryt 33,0 (norma 33 - 47) było 30,6
Płytki krwi: 247 (norma 140 - 400)
Glukoza na czczo: 82 (norma 70 -110)
Mocz: oprócz nielicznych szczawianów wapnia, bez zmian, nawet bakterii nie mam, a już myślałam, że będę miała mnóstwo, bo te upławy przecież... :
Robiłam jeszcze tzw. próby wątrobowe, bo cielsko mnie jakiś czas temu swędziało okrutnie (przeszło, zanim zrobiłam badania, bo okazało się to być uczuleniem na oliwkę niemowlęcą J., ale badania zrobiłam dla spokojności, żeby wykluczyć cholestazę). I tak:
Fosfataza alkaliczna: 83 (norma 42 - 98)
Bilirubina 0,7 (norma do 1,1)
AST 15 (norma do 31)
ALT 12 (norma do 33)
I w końcu może w czwartek gin nie będzie załamywał rąk nad moją anemią ;D