Wczoraj przebiła się druga czwórka. Śmiesznie to wygląda, bo po lewej stronie na dole Oli ma teraz jedynkę, dużą przerwę i dopiero czwórkę, jedna dwójka narazie się jeszcze nie przebiła.
Ale wczorajsze popołudnie - masakra. Zaczęło się od tego, że Oli obudziła się po popołudniowej drzemce o 15tej z wręcz histerycznym płaczem i ryczała chyba z pół godziny, wręcz wyła. Nosiłam ją na rękach, myślałam, że może jej się coś przyśniło. Jak wreszcie powiedziała "ała" pokazując na buzię i to dokładnie na lewy policzek, to się dopiero domyśliłam, że to ząb. Podałam jej Nurofen, jak zaczął działać, to humor wrócił, jednak co wzięła do buzi i zaczynała gryźć to wypluwała i popłakiwała, więc dziąsło ją cały czas bolało, zresztą z dziąsła zrobiła się spuchnięta bania. Tak więc do wieczora tylko papkowate rzeczy jej dawałam. Nocka na szczęście bez płaczu, budziła się, trochę częściej niż zwykle, trochę postękała, ale przy cycu odrazu zasypiała.
Całe szczęście, że ten największy ból przypadł na dzień a nie na noc

Poprzednia czwórka wybiła się bezboleśnie, a ta dolna z takimi przebojami. Zresztą może jeszcze trochę pocierpi, bo przecież wyszedł tylko kawałeczek.
Suma sumarum mamy 9 zębów, także bardzo powoli nam to idzie.