Koleżanki w większości też juz matki, więc jakoś sobie w razie czego poradzą
A tak serio, to szpital nie daleko, a poza tym na wszelki wypadek jeżdże do pracy samochodem, więc jakby co to jeszcze do domu zdążę podjechać po torbę i psa wyprowadzić ;D ;D ;D
No i męża będę ściągać
Tu się dziewczyny zakładają, kiedy zacznę rodzić

A codziennie mnie owacyjnie witają, że jeszcze podwójna

Generalnie nie jest źle
A w domu nie mogłabym siedzieć, bo bym się zanudziła na śmierć, a poza tym tylko bym się zastanawiała, czy mnie dość kopie, albo czy nie już nie łapie, albo czy coś się nie dzieje... Zwariowałabym chyba. I zagryzłabym męża - jeszcze by sie to rozwodem skończyło przed samym porodem

Tak więc chodzenie do pracy to u mnie stan konieczności ze względu na mój charakter
