Własnie się zastanawiałam czy nie zrobić kilku fotek tego co już zakupiłam...:-)
powiewm Ci
lil kate,że zazdroszcze Ci tego komfortu,ze juz wszystko masz...
Z jednej strony fajnie jest coś ciagle kupowac, a z drugiej jak zaczyna brakować sił i nerwów (na rodzinkę oczywiście, która uważa,ze i tak za dużo kupiłam) to się już nie chce.. męża już ciągnąć nie muszę, ale denerwuje mnie jak strasznie ogranicza moją możliwość do kupna czegoś ponad normę - jaką zobaczył na liście wyprawkowej...

Niby wie,ze wszstko bedzie potrzebne, ale zawsze jest jakies...ALE...

Nikt tak naprwde nie rozumie jak mnie stresuje fakt,ze jeszcze wielu rzeczy brakuje...bo jak to tłumaczą "spokojnie, kupi się jak już bedzie potrzeba, jak urodzisz, dziś wcszystko można kupić od reki"
Tylko co z tego, jak ja mam spokojnie urodzić jak wiem,ze nie mam nawet w czym małego do domu przywieżć, bo nie ma ciepłego ubranka:-(
Nie wspomnę już o tym,ze nie mam jeszcze niczego do szpitala dla siebie, a według wszystkich "zawsze można kupić w ostatniej chwili, po co byc nadgorliwym"..



no ten tekst mnie rozwala



jakbym to miała wybór czy urodze czy nie, bedzie koniecznośc czy nie



A ja drże z nerwów
Ach szkoda gadać!!!!:sick:
