oj gawit to bardzo tanio. Mnie w zeszłym roku same darmowe godziny + wyżywienie, angielski, rytmika i komitet i wychodziło mnie prawie 300zł a jak rodzice dawali 8-16 to koło 600
U nas dzisiaj klapa kompletna. W szatni już chlipał. Kupę mu się chciało, na kibelek nie chciał isc, on do domu do nocniczka wraca, później wymyslił sobie, ze do torebeczki (tak czasem robimy ja jestesmy gdzies w terenie). Mówie, ze do torebeczki to jak jestesmy na spaceru, on na to "to chodźmy na dwór" ehhh. W koncu sam chcial do sali, bo tam mniejszy kibelek niz w szatni. szybko go zajęły czyms by nie płakał a ja żebym sie ulotniła ale nie zrobił tej kupy (do tej pory) i płakał ponoć cały dzien. Przynajmniej babolec tak twierdzi a od kolezanki co angielski prowadzi wiem, ze na pewno na angielskim nie płakał tylko grzecznie siedział i spiewał nawet. Później mi odspiewał "I am Michał, I am Michał...." wiec moze babolec kłamie. z drugiej strony odebrałam go faktycznie zaryczanego na maksa. Podobno nawet na placu zabaw płakał i nie chciał się bawic ale babolec nie pozwolił mu się bawic z Kubusiem, bo ten był z grupa w innej czesci placu. Dyrektorka mi mówiła, ze słyszała jak Michas prosi grzeczniutko babolca "No prosze załóż mi buty!" az wyszła z gabinetu i kazała babolcowi załozyc mu te buty, bo ta sie upierała, ze ma załozyc sam, bo ma sie uczyc. Porąbana. Niektóre buty sam zakłada jak kapcie czy sandały ale adidaski jest mu trudno załozyc. Chyba bede musiała isc na miasto poszukac butów łatwiejszych do załozenia. Nie bardzo rozumiem tylko czemu dyrektorka mi to powiedziala.
Rano jak poszedł to byla inna dziewczyna, co sie wymienia z babolcem. Ciekawa jestem jak u niej było, bo moze on tylko u babolca płacze, czemu bym sie zupelnie nie dziwiła. Jutro powinnam wiedziec czy płakał u tamtej czy nie (jej mąz pracuje z teściowa).