Muszę Wam coś opowiedzieć....miałam dzisiaj sen...śniło mi się, że kąpałam niemowle....chłopczyka, ślicznego, ale był taki maleńki, że mieścił mi sie w dłoni, a jak go smyrałam po brzuszku to się tak slicznie uśmiechał...i potem zniknął w tej pianie z mydła...dziwny sen...ale pamiętam tą jego szczęsliwą buźkę....
Pisałam Wam kiedyś, że po tamtym poronieniu śniła mi się dziewczynka i tej samej nocy dostałam @...teraz było podobnie...
Więc sobie to wytłumaczyłam, że On tez sie przyszedł pożegnać...i tym sposobem jestem pewna, że mam parkę Aniołków...chłopczyka i dziewczynkę.
Dziwne jest tylko to, że zarówno ten jak i tamten sen sprowadził @....może One w ten sposób mówią mi, że juz czas wrócić do normalności, że w organiźmie się poukładało to i w głowie powinno.
Coś w tym jest, bo od tej pierwszej @ człowiek znowu zaczyna odliczać...jeszcze cztery, trzy, dwie, jedna...bęc! Tak jakby zaczynał nowy, kolejny rozdział w życiu!