Grrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!!
Napisalam tu elaborat o ostatich kilu dniach i ...coś kliknęłam i mi się przeglądarka zamknęła!!!!!!!!!!!! Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!
No to napiszę jeszcze raz w skrócie. W piątek byliśmy na firmowej imprezie urodzinowej - 5 lat. Generalie poszlam tam po to, żeby się pokazać-przywitać z ludźmi. I co chwilę musiałam znosić mierzenie wzrokiem od stóp do głów i w odróżnieniu od Ewuni teksty, że w cale nie wygadam jakbym rodziła. Ale to wcale nie było przyjmene, przydalby się tutaj cytat z Fionki, która napisała kiedyś "czy kobieta po ciązy musi wygladac jak niedomytty sfrustrowany wieloryb"? Eee, niby wszystcy byli mili, ale nie bawiłam się dobrze, zresztą nawet sobie nie potańczyłam, bo cały czas czułam na sobie czyjś wzrok. Byłamtam głównie dla Marcina, przynajmniej on się wytańczył. Mam nadzieje że może jak wróce do pracy, to trochę powróci dawna Kaśka, bo przestałam umieć się bawić
Portem w weekend byliśmy u teściów , tesciowa miała imieniiny. I pierwzy raz nie wyglądały one jak każde inne - oczywiście przez Filipa ;D Gwóźdź programu ;D Ale bylam z niego dumna, bo był bardzo grzeczny i po kolei zabawial wszytskie ciotki, gadal, piszczał i rozdawał uśmiechy

A tyko słuchałam peanów na jego cześć

Miłe to jest
No a wczoraj były urpodzinki mojego męża (i rocznica poczęcia Filipa ;D) Ale w związku w wizytą u teściów nie miałam jak skoczyć po prezencik wiec skoczyłam do sklepu po winko i postanowiłam, że nim Marcina upiję ;D Ja wypiłam dwie małe lampki, a Marcin resztę no i skończyło się to tym, że prawie odważyłam się na ten pierwszy raz... Doszliśmy, że tak powiem do połowy bo zaczęło mnie boleć a i powiększającego się strachju w głowie nie mogłam juz znieść, ale i tak cieszę się, że troszkę się przełamałam, bo już się bałam, że do końca życia będę zyć w celibacie, że już mnie nic nie rusza, a tu jakieś światełko nadzei ;D
No a dziś kojeny dzień temperaturowej masakry... Dobrze tym z Was, które mają wentylatory...ja chyba wyślę jutro Marcina po jakiś ;D Dramat, dramat i jeszcze raz dramat! Dobrze, że Filip śpi, w sumie już od prawie trzech godzin - prześpi ten gorąć to i dla niego lepiej. Na spacer może się wybiorę, ale dopiero koło 19, jak już trochę ten upal zelżeje, bo w Kraku masakra!