reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

dziewczyny jesteście wielkie naprawde dzielne i super mamuśki z was
tyle obowiazkow i staran dla maluchow oby wam sie poukladalo jak najlepiej
osinko powodzenia na kastingu obys trafiła na jakas dobrą nainie
kinga dasz rade ja co prawda noigdy tyle nie byłam bez małej ale widzisz dziewczyny piszą że jezdza w delegacje wiec jest to wykonalne powodzenia

ja na razie spedzam bez Emi dwa wieczory w tygodniu i jest super
chodze do szkoły jezykowej od 18:30 do 21 i wtedy chwile moja mama a potem maz zajmuja sie Emi bardzo mnie to ciesze musi wiedziec ze noie tylko mamusia kapie i kladzie do snu:tak:
 
reklama
Kinga - dasz radę i Karolina tez. Najtrudniejszy jest pierwszy dzień, potem już łatwiej.Ja z jednej strony też mam wyrzuty sumienia jak jestem 12 h w pracy, czy 2-3 dni na zjeździe,ale widzę też że dzięki tej rozłące chętniej spędzam czas z małym, wracam bardziej stęskniona no i on też uczy się pewnej samodzielności i zostawania z kimś innym.

Koga - mam wyrzuty sumienia, ale przypominam sobie jak to było jak byłam z nim cały czas i chciałąm się "wyrwać" - teraz obydwoje jesteśmy zadowoleni - ja mam jakieś tam swoje rzeczy a mały ma mamę, która z chęcia spędza z nim ten czas, który ma :) Może brzmi to egoistycznie ale tak jest... A ponieważ pracuję w dyżurach to spędzamy razem całkiem sporo czasu :)
 
iwosz - też to sobie tak tłumaczę ... bo ja baaardzo lubię moją pracę i daje mi ona dużo satysfakcji, a jak bym była w domu to zamieniłabym się w zołzę i rzeczywiście teraz czas spędzony z Maksem to czas naprawdę z Maksem, ale czasem mam wyrzuty sumienia, że jest go za mało (dziennie jestem w pracy conajmniej 9 godzin)
 
Koga no właśnie te wyrzuty sumienia. Kiedyś uwielbiałam jeżdzić po świecie łazić po różnych imprezach a teraz nie mam ochoty zostawiać Mai wieczorami z kimś innym.
Propozycja babci, ze mozemy na urlop pojechac w 2 jakos nie wzbudzila u mnie entuzjazmu.

Osinko nie będę dobijać ciebie opowieściami o mojej niani, ale chyba powinnam dać na jakąś mszę dziękczynną za swoją nianię. Nasza niania jak gotuje coś w domu dla rodziny co może Maj zjeść to jej przynosi w sloiczku np. rosołek z makaronem domowej roboty i jeszcze się pyta czy się nie obrażę, że przyniosła. Rano sama z siebie niania zaczęła mi świeże pieczywo przynosić i kasy nie chciała żeby jej oddawać. Prawie na siłę, zostawiam, jej pieniądze na drobne wydatki, bo to banana to gruszkę lub jabłko niania kupiła, bo "ładne" było. Jak teraz ma dodatkowe drobne to za każdą rzecz przynosi mi rachunek i na koniec miesiąca od wypłaty chce, żeby jej odliczyć. W soboty wysyła SMS'a czy może Maja zabrac na chwilę, żebym odpoczęła, bo ona idzie na spacer. Za takie spontaniczne wyjścia wcale nie chciałaby pieniędzy.
 
Asioczek- :szok::szok::szok::szok::szok: szok!!!! Jestem w szoku!
Koniecznie daj na mszę za TAKĄ NIANIĘ, koniecznie.....:tak::-)
A koleżankom proszę podpowiedzieć jak sie taką nianię znajduje....:tak:

Osinko- no co to za baba, ta twoja opiekunka.....:szok: A ja waśnie stoję przed decyzją o zatrudnieniu naini.... i powiem szczerze, ze po twioich przeżyciach boję się jeszze bardziej....:-(
 
Kinga - musisz potraktowac to chyba jak wakacje od wszystkiego... mała nie odczuje aż tak mocno, bardziej odczujesz Ty... nie miej wyrzutów, bo to tylko pogorszy sprawę...

pamietam jak byłam w szpitalu z Bartkiem, póki nie dzwoniłąm do domu to Piotrek trzymał się nieźle, jak mnie usłyszał, to było gorzej... dla niego, mi to przynosiło ulgę, ale przestałm dzwonić :(
 
Kinga, powodzenia. Zwłaszcza jak chcesz odstawić Karolę od piersi- to jedyne wyjście. Ja noc poza domem przewyłam, a Iga obudziła się raz, zjadła mleczko i raczej w nosie miała to że mamusi brak;-);-)
tak jak gdzieś już pisałam prawdopodobnie będę musiała wyjechać na miesiąc. no i szczerze pisząc nie wyobrażam sobie tego. ale właściwie najbardziej się boję że Iga mnie zapomni:wściekła/y::wściekła/y:
no ale tydzień jakoś wytrzymasz. A Karola tym bardziej..
 
;-)dzięki za wiarę we mnie, ale chyba nie jadę... ;-)

spękałam. dziś powiedziałam koleżance, że chyba zbyt pochopnie podjęłam decyzję o wyjeździe. Przypomniało mi się, jak kiedyś pojechałam do rodzinki(!) bez R. i wyć mi sie chciało :-(oczywiście z tęsknoty. I najgorsza była dla mnie wtedy odległość i to, że nie mogę wsiąść do pociągu i wrócić w ciągu 5 minut ... Postanowiłam sobie i dzieciakom szkolnym nie fundować tej "przyjemności".

A co do jedzenia z piersi, to dziś karmiłam Karolę o 6:00 rano, 15:00 i tuż przed snem. 3 razy, nie 15 :happy: Jestem z siebie dumna i mam nadzieję, że bedziemy eliminować jedzenie mleczka maminego :-)
 
reklama
Violka Nie martw się na zapas. Dobry pediatra zwróciłby uwagę na jakieś nieprawidłowości.
Łukaszek miał zakładaną poduszkę Frejki po konsultacji u 2. ortopedów (chodziło o ukształtowanie stawów biodrowych). Słabiej odwodził jedną nóżkę, co dało się zauważyć przy przewijaniu. Po ponad 6. tygodniach miał dwa razy USG i rtg. Wyszło, że jst OK. Zdecydowałam się na wizyty prywatne u ortopedy specjalizacja dziecięca. Oczywiście wypytałam ich o szczegóły, stąd wiem, że nie poleca się dla maluszków, które miały jakieś problemy z bioderkami, chodzików, jeździków, bo niepotrzebnie obciążają bioderka. Sprawdza się też, czy pojawia się jądro kostnienia.
A teraz absolutnie nie "przyspieszam" chodzenia synka. Póki co wędruje sobie prowadzony za jedną rękę, albo trzymając się mebli :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry