reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

Aqua- pewnie że Ci sie uda zobaczysz!!!!!!!!!!!!!:-D:-D:-D:-D:-D ja mam taką kolezanke z pracy ....nie miała owulacji ..starali sie mocno i terapia hormonalna ....a od 3 lat u nas w pracy co i rusz jakaś zaciązy a Monika nic.....w końcu się odblokowała psychicznie olała wszystkie diagnozy i wszystko i zaszła w ciąże i własnie bedzie miała bliźnięta.
 
reklama
trzeba wierzyć w cuda

koleżanka z pracy zaszła w ciąże in vitro i urodziła synka , po niej oczywiście sie nie zabezpieczała - bo po co :) nie maiłą szans zajśc w ciążę (wg lekarzy), no teraz mamy dzieci w zblizonym wieku, i tez po dwóch chłopaków :)

cuda sa i będą :)

trzymaj się mocno.
 
aqua zgadzam sie z dziewczynami co ma być to będzie skoro według lekarzy kubuś jest cudem( z czym sie zgadzam hehe;-)) to nic tylko wypatrywać kolejnego tak kochanego cudeńka:tak:
 
:-)
Violka Nie martw się na zapas. Dobry pediatra zwróciłby uwagę na jakieś nieprawidłowości.
Łukaszek miał zakładaną poduszkę Frejki po konsultacji u 2. ortopedów (chodziło o ukształtowanie stawów biodrowych). Słabiej odwodził jedną nóżkę, co dało się zauważyć przy przewijaniu. Po ponad 6. tygodniach miał dwa razy USG i rtg. Wyszło, że jst OK. Zdecydowałam się na wizyty prywatne u ortopedy specjalizacja dziecięca. Oczywiście wypytałam ich o szczegóły, stąd wiem, że nie poleca się dla maluszków, które miały jakieś problemy z bioderkami, chodzików, jeździków, bo niepotrzebnie obciążają bioderka. Sprawdza się też, czy pojawia się jądro kostnienia.
A teraz absolutnie nie "przyspieszam" chodzenia synka. Póki co wędruje sobie prowadzony za jedną rękę, albo trzymając się mebli :-)

jak sie maly urodzil mial robione usg stawów biodrowych i nic nie wyszlo, chodzik mial nie caly miesiac bo nauczyl sie raczkowac i odpuscil sobie jezdzenie bo na 4 mogl wejsc wszedzie, jesli chodzi o chodzenie nikt tez go nie posopieszal jak poczul sie na sile to wstal i poszedl teraz sie martwie o Julke i mam andzieje ze bedzie tobrze musibyc dobrze:-)

Aqua bedzie dobrze , trzymamy kciuki i miejmy nadzieje ze wszystko bedzie dobrze i malenstwo kiedys do was zawita . Glowa do góry anioly sa wszedzie
 
Viola, pewnie ze bedzie dobrze!!! Nie martw sie na zapas!;-)
Aqua, zgadzam sie z dziewczynami - na pewno bedziecie miec wiecej dzieci!:tak: Olej tych durnych lekarzy co zamiast dawac nadzieje, to ja odbieraja...:wściekła/y:
 
Kinga- ciesze sie, ze zrezygnowalas z wycieczki.:-) Wg psychologow bardzo niedobrze jest zafundowac dziecku taki szok w tym wieku. Karola juz sie bardzo z toba zzyla, a tu nagle tydzien bez mamy? Przeciez takie dziecko nie wie co to znaczy, dla niego to caly swiat sie wali. I owszem, przezyje to, ale takie przezycie moze mu w przyszlosci bardzo utrudnic zakladanie prawdziwych zwiazkow, bo w dziecinstwie nauczylo sie, ze nie warto naprawde kochac bo nagle ta osoba zniknie i to boli. Wg psychologow (przynajmniej z takimi informacjami sie zetknelam) dziecko powinno byc z opiekujaca sie nim osoba przynajmniej do 2 a najlepiej 3 lat.

I nie powinno sie "odcinac pepowiny" w tym wieku.

Aha- co innego, jak od samego poczatku wiecej osob sie nim opiekuje. (ale kazda osoba mniej wiecej tyle samo czasu)

A dzieci np. Kogi czy Asioczka duzo wczesniej poznaly swoje opiekunki, wiec to zupelnie inaczej.
 
Ty mnie tak nie strasz, Aniu !!!

a jeśli w domku mieszkają wszystkie osoby które opiekują sie dzieckiem (tata, babcia, mama) podczas nieobecności mamy / taty / babci - to co??

chodzi mi o to że Igor opiekuje się naszymi dziećmi prawie tak samo jak ja (pomijając pierwsze 4 miesiące macierzyńskiego), a teraz kilka razy wyjechał??
w przypadku innych członków rodziny działa to tak samo??

albo Piotrek (brat) wyjechał na 4 tygodnie z ukochaną i jedyną babcią (mieszkajacą z nami) - to to ma taki sam wpływ na Bartka ??

Przeciez dzieci zżyte sa nie tylko z mamami, to chyba mało realne tak do 2-3 r.ż. nie opuszczać dziecka...

albo jak ja byłam w szpitalu - jak Piotrek był mały - dość długo - łącznie 2 miesiące...

edit

doczytałam :)
- czyli jak opiekujemy sie w trójkę tak samo mniej więcej - to niebezpieczeństwa ogólnie nie ma??



a pomijając to - u nas w szkole praktykuje sie wyjazdy z własnymi dziecmi :) - nawet takimi malutkimi... ja sie nie zdobyłam - zwłaszcza na tak długie towarzystwo moich synków z elitą naszego kraju :-p


a z przyjemnych zupełnie rzeczy - to dziś się prawie popłakałam ze szczęscia :)
byłam na Dniu Mamy i Taty w przedszkolu u Piotrusia :)
 
tak Azik, jak od poczatku tak jak u ciebie wiecej osob zajmuje sie dzieckiem i ktoras z tych osob co jakis czas znika to nie ma niebezpieczenstwa, przynajmniej tak bylo napisane w tym artykule psychologicznym (nie moge go niestety znalezc :-(), bo dziecko caly czas ma oparcie w pozostalych. Natomiast jak glownie matka jest z dzieckiem, albo babcia, albo ktos inny to nie powinien go zostawiac.. W ogole zostawianie dziecka nawet starszego (2-3 lata) z kims rzadziej widywanym (np. z czasem tylko odwiedzanymi dziadkami) powinno zaczynac sie od pojedynczej nocy, i stopniowo wydluzac, a nie od razu na tydzien czy dwa.

Zreszta przypomnijmy sobie jak dlugie wydawaly sie chociazby wakacje jak mialysmy pare lat, a teraz coz to sa te dwa miesiace? Dla malucha nawet tydzien to wiecznosc.
 
reklama
AniaM gdybys znalazla ten artykul to daj znac, ciekawie brzmi. U nas Maja szok lekki przezyla jak jednego dnia tata jej zniknal. Przez kilka dni jak ktos wchodzil do mieszkania sprawdzala czy to tata. Teraz po 2 miesiacach delegacji jestesmy ciekawi czy tate pozna. Od wyjazdu taty Maj jest mega przylepą i mamusina córką, niania jeszcze ok, ale babcia, lub ktoś jeszcze bardziej obcy wywołują u Majki odruch wtulania się w mamę i pilnowania czy nie wychodzę.

Na szczęscie gdy rano wychodze do pracy Maja mowi mi papa, daje buziaka i rozdaje usmiechy. Jeszcze pomacha jak wyjezdzam, ale duza w tym zasluga niani.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry