Dziewczynki, żyję ;-) Do tej pory nie miałam internetu, bo rano tak waliła burza, że szok. A ja w tak podłym nastroju myślałam, że to koniec świata! I proszę się nie śmiać!
Wczoraj miałam tak zły dzień, że szok!
Ogólnie rzecz biorąc, to nagromadziło nam się problemów, poczynając od finansowych (standard

), po takie (jak by to określić?? ) ...bytowe.
I na to wszystko teściowie budują altankę na działce i mój mąż czuje się w obowiązku jeździć do nich po pracy (jest tam koło 18 do 22) i pomagać. Czyli jestem w domu sama z Karolą, nasze mieszkanie wymaga natychmiastowego remontu (na taką pogodę czekaliśmy, żeby szybko schło), a tu ta cholerna altana!
Do tego wszystkiego czeka mnie wybór niani, bo w żłobkach miejsca dla Karoli nie ma. Jestem cała z tym sama, bo Rafał jak wraca od rodziców jest tak padnięty, że nie kojarzy o czym ja do niego mówię!!!
Do tego jest święcie przekonany, że wizja żłobka i niani (na którą zresztą nie wiem skąd weźmiemy pieniądze) nie dojdzie do skutku, bo ja będę w ciąży i pójdę na L4!
Jak na razie w ciąży nie jestem :-( i mój stan ducha jest tak kiepski, że nie wiem, czy z takim nastawieniem możemy dużo zdziałać.