ja tak szybko bo na szpitalnym sprzecie pisac sie nie da.
ten watek ma dla mnie ogromne znaczenie, bo wlasnie po waszych radach dla Ba odnosnie karmienia u nas idzie to w miare dobrze...
ale po kolei....
corcia urodzila sie poznym popoludniem, i zaraz po zszyciu przewiezli nas na oddzial, gdzie mnie rozebrano, i przystawiono naga Corcie na tzw skin to skin contact. jako ze bylo to pierwsze przystawienie, ani ja , ani mala nie wiedzialysmy o co chodz tak naprawde...do wieczora byl z nami tatus, potem pojechal do domku, a my cala noc spedzilysmy juz razem.
kolo 22 Pola wybudzila sie i zaczela kwilic -jesc. i sie zaczelo.... niby ssala, niby ja karmilam, a ona po odstawieniu od piersi w placz. w sumie sie nie dziwie-u mnie do samego porodu zadnych oznak mleka nie bylo, piersi ne urosly-wiec to mechaniczne wyciagniecie malej przez cc niewiele zmienilo. pokarmu nie bylo....
mala byla coraz bardziej rozdrazniona,a ja na pytanie poloznych co dalej--odstawic i podac sztuczne- z uporem maniaka powtarzalam ze chce karmic piersia, stale majac przed oczami Wasze rady- dostawiac jak czesto potrzeba, i pokarm bedzie. wiec Pola na zmiane lezala przy prawym cycku, przy lewym, znow przy prawym i znow lewym.... non stop... o 3ciej w nocy wezwano doradce laktacyjnego- za co jestem im niesamowicie wdzieczna. kobitka mietosila mi piersi by choc troche pokarmu wyplywalo,i wkladalysmy mokry sutek do buzki Malej... problem byl w tym ze to tez Mala nie miala wogole odruchu ssania, i w ten sposob trzeba bylo ja zachecac....
ale kolo 5tej rano osiagnelysmy sukces, i jak zassala, tak az mi sie ciemno przed oczami zrobilo. najwazniejsze jednak ze sie udalo, a nad ranem piersi byly juz pelne i mleczne....
teraz tylko problem mam w tym, ze moja Klucha najchetniej ssalaby non stop. az sie przejada, potem sie ulewa,placz, ona znow czujac lekko pusty brzuch przysysa sie na aamen i nie idzie jej odsunac, zasysa sutek, i nie che oddac.
macie jakies sprawdzone metody radzenia sobie z "zakonczeniem"???