• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Kwietniówki 2010!!!

Witam serdecznie.
Nocka do dupy. Mała się ciągle budziła i smok jej wypadał, płaczu wielkiego nie było bo gdy tylko smoka dostała to spała dalej, jednak km z łóżka do łózeczka trzeba było narobić. Za to wczorajsze usypianie to istny horror był!!! Ok 22 już nakarmiona i nawet zasnęła, pomyślałam SUUUPER! Ale jak ją tylko do łóżka włożyłam to gały jak 5zł i śmiech i spiew i taniec... Spoko, odlądałam Omena ale jak się skończył to już się wkórzyłam że nie śpi. Zjadła kolejną butle mleka i chciałam ją ululać. No i się zaczęło. Tak zaczęła krzyczeć jak bym jej nie wiem co robiła! Jak ją tylko posadziłam znowu zadowolona jak położyłam i zaczęłam bujać i smoka dawać znowu jazda... W rezultacie zasnęła ok 1.20 w nocy!!! Ja też padłam. Rano tatuś ją nakarmił i połozył do mnie do łóżka, ja byłam taaaaka spiąca jak nigdy i Zosia zasnęła ze mną, tatuś pojechał do pracy a my spałyśmy do 12 w południe.

Spacer chyba odpada bo znowu ma gorączkę 38, dałam jej syrop i spada. Dziwne bo ma gorączkę a je normalnie, bawi się , śmieje...

Elvie, Mój maluch to ma chyba okres że chce taty i tylko taty:-) Siedzę z nia cały dzień, jak tatuś z pracy wraca to odrazu mała zaczyna szaleć, cieszy się strasznie i tylko luka gdzie on idzie, gdzie usiądzie, czy na ręce weźmie... :-)

Zdróweczka i usmiechu dla Julki i Lenki, dla pozostałych maluszków oczywiście też!
 
reklama
zielona maupa To prędko zaczęłaś chodzić, raczkować nie wiem czy raczkowałam, ale chodzić zaczęłam dopiero w 13 miesiącu.

Beti Widać, że mamusia jest najważniejsza dla Justynki i nic na to nie poradzisz. Może z czasem nauczy się zostawać z kimś innym.

Ewka super, że jesteście w domku. Nacieszcie się domkiem i wracaj szybko na BB.

judysia Na twoim miejscu wybrałabym się do lekarza sprawdzić, co się dzieje. To już 2 dzień gorączka?

Elvie najlepszego dla naszej półrocznej Lenki. Ucałują ją w oba policzki

Witam sobotnie

Dostałam pierwszą @ po porodzie. Nie jest bolesna jak do tej pory, ale ogólnie samopoczucie do kitu. Nic mi się nie chce. Dobrze, że mąż taki kochany i wysprzątał mieszkanko. A później pojechał do pracy.
Spacer zaliczony, a teraz będziemy się nudzić, bo mama nie ma nastroju na zabawę :dry:
 
nooo dzieciaki śpią, taty jeszcze nie ma i mam wreszcie wolne:-) :-)

Lenko, Julciu wszystkiego najlepszego!!

ząbkowanie u nas na całego, jeden wylazł wczoraj, ale chyba idzie jakiś następny bo się Staśko strasznie męczy dalej... a Jerz wrócił z tego szpitala strasznie rozpuszczony, no bo cały czas ktoś był tylko z nim i nic innego nie robił, ale parę dni i mam nadzieję ze się unormuje...

z mojego doświadczenia tez wynika że do chłopa trzeba wprost, albo i palcem pokazać bo inaczej nie zakuma o co chodzi:-) mój małż wszystko zrobi jak się mu powie, ale sam sterty naczyń czy prania nie zauważy...

miłe to jak dzieciaczki tak do mamy przywiazane, moje bardziej tatowe...

też się trochę odizolowałam jak przyszedł czas raczkowania Jerza, teraz wracam do żywych, pewnie na dłużej bo mnóstwo znajomych ma dzieci w tym roku więc będą domki dostosowane, a jak swiruję juz w domu to babcia idzie w ruch i uciekamy z małżem gdzieś na miasto:-)

salamandra dobre z tą energią:-)

maonka współczuję @, ja właśnie skończyłam 3 więc i tak jesteś do przodu

agnieszka super ze wreszcie mogłaś się wyspać

tyle zapamiętałam... ale jeszcze tydzień potrzymam dużego w domku a póżniej przedszkole i wreszcie będę mieć wiecej czasu na neta i bb:-)

miłego wieczoru!
 
Witam wieczorową porą;-)
Właśnie małą solenizantka zasnęła, więc znalazłam chwilkę na bb i wrzuciłam Lenkowe fotki na zamknięty;-)
Widzę, że produkcja mała, więc dużo do nadrabiania nie mam.
U nas popołudnie na zakupach, w realu o dziwo kolejek nie było.
Dziec obkupiony, lodówa pełna, rodzice szczęśliwi:-)
Teraz "Mam talent "oglądamy, trzymamy kciuki za naszego Mirka & Jego koło, wcinamy sery pleśniowe i popijamy winkiem. Pozwoliłam sobie na pół lampki czerwonego, a co.. ;-)
 
Ostatnia edycja:
Witam i ja po całym dniu u rodziców i oczywiście na smentarzu;-)

Nadrobiłam ale weny nie mam na pisanie...babcia M jest w szpitalu a do tego on przeziebiony...jak Julinke zarazi to dopiero bedzie fajnie:confused2: nie dość że nie je normalnie to jeszcze jak bedzie chora to juz w ogóle przestanie cokolwiek tolerować:no: no ale nie uprzedzajmy- moze sie uda ją jakoś uchronić:confused:
Tak że u nas w sumie troszkę wisielczo się zrobiło...

No i jeszcze Katik i Justa- dobiły mnie wasz eposty że wasze maluszki w niczym Wam nie przeszkadzają i wszędzie możecie z nimi chodzić...ja niestety jestem niewolnica mojego dziecka i wszystko musi być pod nią...każde karmienie w domu bo moze zwrócić i co ja zrobie jak mi gdzieś wózek i siebie zarzyga? w marketach tytlko z M bo mala zaczyna marudzić wiec jedno z nas musi ją czyms zająć, na spacerze tez sie buntuje bo spieta pasami i nie chce...ach rece mi opadły...:no:

Dobra nie zamulam już...
Dobranoc!
 
joł Mamuski, melduję, żem zywa i funkjonujem, ale bez szału...siły na neta już brak...staram się dostosować rytm swojego dnia do pracy, dzieciaczków i domu, pewnie mi to trochę zajmie....

soleniazantom najlepszego !

jutro Was poczytam, bo w końcu niedziela - dzień wolny od pracy :-)
 
Spielam sie dzis z Ł.
Polinka lezala w salonie na ziemi i sie bawila, Ł byl w komputerowym z psem. Ja w kuchni robilam rybe po grecku , i przez otwarte drzwi mialam Polke na oku.
Przyszedl do salonu Ł a za nim nasze ciele na czterech lapach i przechodzac obok Poluni nadepnal ja tylnia lapa. W glowe!!!!!!!!! Tzn podobno tylko tak sie ta lapa obsunela jej po glowce, ale bidula sie rozplakala okropnie. Ł w krzyk na psa, ja na Ł Polus plakala i ogolny sajgon sie zrobil. No a potem Ł do mnie z pretensjami ze dziecko na ziemi trzymam, i to wszytsko moja wina.
I sie wqrwilam, bo co jak co ale nie ja w tym momencie bylam winna.
Cale szczescie, ze Polince nic sie nie stalo czolko bylo tylko troszke czerwone, a po chwili nie bylo juz sladu. Ale nerwa na psa mam nieziemskiego. Kurde trzeba bylo yorka kupic, a nie czterdziesto kilowego cielaka.


EDIT:
Maonka - chyba dobrze, ze @ sie pojawila - macie wieksze szanse na "trafiony-zatopiony" :-)
 
Katik - dobrze, że Polcia cała i zdrowa!! Czytając o Waszej "przygodzie" aż strach pomyśleć, że nam się rodzina powiększy w kwietniu 2011 o nowofunlanda - to dopiero jest cielak:D
 
wszystkiego najlepszego dla Julci i Lenki:happy2::happy2:

a baby glupie sa jak ruskie zapalki, zeby bylo jasne - faceni sa chyba jeszcze glupsi..
:-D:-Ddobre

judysia - Ty się nie przejmuj beretami, przecież każde dziecko czasem płacze, szczególnie jak się w nowym miejscu obudzi, np. w autobusie. Płacz powoduje spojrzenia, ale do nich się trzeba przyzwyczaić i je olewać. Koncentrujesz się wówczas na dziecku a ono widząc spokojną zrównoważoną mamę się szybko uspokoi. Gorzej jak Ty wtedy stres, dziecko czuje, że mama zestresowana, jest zdezorientowane, więc płacze głośniej i koło się zamyka. Trzymam kciuki za starania połówki i Twoje!
popieram, dokladnie, nie ma nic gorszego jak zestresowana mama...dziecko to czuje od razu, a ze spokojem zalatwi sie wszystko:tak:

My z Polka tez jednosc.
W niczym mi nie przeszkadza, juz do perfekcji opanowalam poruszanie sie z wozkiem. Moja Polka to jedno z najgrzeczniejszych dzieci pod sloncem, i tolerancyjna jest dla mnie na maxa! Nawet w sklepach do przebieralni ladujemy sie razem, i jak sie rozbieram i mierze obserwuje mnie z zaciekawieniem. Pewnie dlatego, ze nie raz wpatrzona w cycuszki jest z nadzieja ze jej sie dostanie hahhaha
hihi u nas to samo, tylko jak ja sie przebieram to daje nieraz moje ciuchy na nia a ona od razu laduje je do buziaka i sie smieje...

Spielam sie dzis z Ł.
Polinka lezala w salonie na ziemi i sie bawila, Ł byl w komputerowym z psem. Ja w kuchni robilam rybe po grecku , i przez otwarte drzwi mialam Polke na oku.
Przyszedl do salonu Ł a za nim nasze ciele na czterech lapach i przechodzac obok Poluni nadepnal ja tylnia lapa. W glowe!!!!!!!!! Tzn podobno tylko tak sie ta lapa obsunela jej po glowce, ale bidula sie rozplakala okropnie. Ł w krzyk na psa, ja na Ł Polus plakala i ogolny sajgon sie zrobil. No a potem Ł do mnie z pretensjami ze dziecko na ziemi trzymam, i to wszytsko moja wina.
I sie wqrwilam, bo co jak co ale nie ja w tym momencie bylam winna.
Cale szczescie, ze Polince nic sie nie stalo czolko bylo tylko troszke czerwone, a po chwili nie bylo juz sladu. Ale nerwa na psa mam nieziemskiego. Kurde trzeba bylo yorka kupic, a nie czterdziesto kilowego cielaka.
ach, tak to nieraz jest... i pewnie jeszcze nie raz cos sie wydarzy, i nie ma sie co nawzajem obwiniac ani psa... nikt zle nie chcial, a co sie stalo to sie nieodstanie, a dziecko na ziemi trzeba trzymac, takze katik nie gniewajta sie z mezulkiem! ani na pieska! :tak::-)
 
reklama
Jak czytam wasze perypetie psowo kotowe ( katik , Daga )to się ciesze ze nie mam stwora żadnego .
Mieliśmy psa ale zwiał jak jeszcze żył teść . pies był myśliwski uparty zawzięty , tylko teścia miał za pana nikt inny wpływu na niego nie miał . z jednej strony dobrze ze go nie ma , bo teść zmarł i nie wiem kto by nad nim zapanował . a potrafił byś nie raz agresywny ( szczególnie jak siedział koło teścia ) nikt nie mógł podejść
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry