moj dzikusek chyba dostal wiekszego pecherza i juz tak nie zachacza o mame

....
ale 4 dni temu to nie wiedzialam co on tak tam "lata", tak se mowie: ze jak mamusia zly dzien miala i smutna chodzila to w ten sposo probowal powiedziec : "Mamusiu nie smutaj sie, jestem tutaj z toba"

... -ajjj...
a wlasnie - zostalam pogryziona przez psa wczoraj, dzieki bogu to nic wielkiego ale szpital zaliczylam i "czyszczenie rany", jak narazie opatrunki zmieniam...
to bylo jak jakies fatum - pierw zaslablam na cmentarzu a pozniej pies mnie zaatakowal jak szlam do domu..... wrrrr :/...