reklama

Kwietniówki 2010!!!

Cześć Dziewczyny.

Czytam jestem na bierząco, ale wybaczcie weny totalnie brak chwilowo. Dopadło mnie przeziębienie parę dni temu po czym sprzedałam jej Julisi, na szczęście ta szybko się z nim uporała bo...oddała z powrotem ammie i ja od 2 dni totalnie zdycham. Leże i umieram :(
Pozstaram sie chociaż może jakieś fotki pokazać bo tydzień temu coś cyknęłam...

3majcie sie

Wronka-&&&&&&! :)
 
reklama
Witajcie babeczki!

Elvie, z moim mezem to dziwna sprawa. Kiedys chodzil jak w zegarku, a z czasem cos sie w tym mechanizmie zaczelo psuc... W koncu zupelnie mu sie popieprzylo.

Juz zdazyl mnie rozwscieczyc. Chate posprzatalam, ten przylazl, zezarl banana a skorke jebnal na szafke. Chyba za ciezko bylo worek do kosza wsadzic... Jak tylko Wredzia sie obudzi, to go bede musiala opieprzyc. Teraz wrzeszczec nie bede hehe.

No i w ogole mam nerwy w strzepach. Od trzech tygodni z okladem jacys budowlancy sasiadce chate powiekszaja. Nie duzo, bo dobudowali jedno pomieszczenia na dole i na nim kolejne (oczywiscie sciany budowane na wylewce betonowej...). Halas od rana do 20ej. Brud i kurz wszedzie. W trzy tygodnie to dom mozna postawic... Ale co sie dziwic, jak oni najpierw sciany zbudowali, a pozniej okna wykuwali? W tych cholernych wspanialych domach meksykanskich "pelna izolacja". Sasiad piernie, a ty nietylko slyszysz ale i czujesz...

hehe no rozwalili mnie meksykańscy budowlańcy:-)

Coś fajnego przeczytałam u znajomej na FB, więc wrzucam:

Ojciec rodziny wrócił z pracy do domu.Przed domem zobaczył, że trójka jego dzieci, ciągle ubrana w piżamy, bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku.Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie.Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan. Lampa leżała przewrócona, a dywan...ik był zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby.W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku.Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego.Spod drzwi do łazienki wypływała woda. Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Między tym wszystkim leżały kilometry porozwijanego papieru toaletowego, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów.Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę.Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała, jak mu minął dzień.Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:- Co tu się dzisiaj działo?Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:- Pamiętasz, kochanie, że codziennie, gdy wracasz z pracy do domu, pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?- Tak - odpowiedział z niechęcią.- Więc dziś nic nie robiłam..

:-D:-D:-D

samo życie:-)

moj Ł stwierdzil:
feministyczne gowno.....

i w takich chwilach mam ochote mu przywalic.....

dawaj dawaj:-) a tak a propos Ł, jak mu idzie nie palenie?

Salamandra suprr że z kruszynką wszystko dobze!

Paulinko bardzo się cieszę że już w domku jesteś!

S tak jak Alicja odmawia jedzenia w krzesełku, chce jak normalny człek, przy stole...

Zielona
oj masz z tym chłopem, nie daj się!

co do wyjsć to nam sie tak udaje z raz na miesiąc porozstawiać chłopaków po babciach żeby sie gdzieś z domu ruszyć, choć ostatnio coraz częściej zostajemy w chacie, coś sobie smerfnego upichcimy, jakiegoś filma obejrzymy, oj starość nie radość:-)

cokolwiek udało mi się ponadrabiać, ale już tajfun wstał i domaga sie mojej uwagi, ehhh

miłego dnia!
 
Alez Aga... spokojnie... to jest bardzo wychowawcze... nazywa sie to ZABIERANIE PRZYWILEJOW, moze byc zabranie zabawki, zakaz bajek, nie zabiera sie czytana na dobranoc ;-) ja bywam gorsza, bo jak Kuba ma dzien swira (a ja z nim), to mam w szafce cukiereczki (takie ala lentinki) i po jednym do smietnika... przy trzecim dziecko jest jak zegarek ;-) oczywiscie najpierw ostrzezenie, ale to zazwyczaj ma w nosie :-D

A Bartka jak rozrabia, np. jak bije Kube, stawiam po prostu do kata na 3 sekundy, licze, klaszcze i moze wyjsc, zazwyczaj jest na mnie ciezko obrazony, ale potem jest tez grzeczny, jak wrzeszczy, to sobie spiewam pod nosem, wiec juz mu sie nie zdarza, placze tylko jak naprawde cos mu sie stanie, badz jak kuba konfiskuje mu zabawke...

Z tesciowa bedzie Ci trudniej sie dogadac :-( te sa odporne... ale ja bym poszla i poinformowala mamusie, ze jesli dalej tak bedzie, to dzieci bedzie widziala tylko pod Wasza kontrola, moze sie opamieta.
 
Witajcie dziewczyny :-)
Ja już po drugim pranku i jeszcze jutro najgorsze ręczniki i koc małej ze szpitala i zabawki wyprać :sorry:
Marta zdrówka, oby nic się nie wykluło z tych objawów. Na Paulinkę prawie wszystko dobre albo na wiosnę już będzie. Ona w ogóle idzie w górę i co i raz odkładam za kuse bluzeczki... dobrze, ze mam ich sporo ;-)
Gosienka fajnie, ze Emil ma taką panią w szkole, że takie sposoby ma na niego ale ma tez i czas, bo kilkoro dzieci... chociaż chyba chęci trzeba mieć i powołanie przede wszystkim.
Anna powiem Ci, że też mam taką schizę, muszę mieć poprane choć mamy się w co ubrać i mała ma zapas ubranek... a już na weekend to w ogóle kosz musi być pusty ;-)
Agnieszka w chwilach kryzysu tez małej zabawki zabierałam... nie było mowy inaczej sobie dać rady. Najdłużej 3 dni to trwało. Współczuję Ci bardzo.

Lecę dalej ;-)
 
Alez Aga... spokojnie... to jest bardzo wychowawcze... nazywa sie to ZABIERANIE PRZYWILEJOW, moze byc zabranie zabawki, zakaz bajek, nie zabiera sie czytana na dobranoc ;-) ja bywam gorsza, bo jak Kuba ma dzien swira (a ja z nim), to mam w szafce cukiereczki (takie ala lentinki) i po jednym do smietnika... przy trzecim dziecko jest jak zegarek ;-) oczywiscie najpierw ostrzezenie, ale to zazwyczaj ma w nosie :-D

A Bartka jak rozrabia, np. jak bije Kube, stawiam po prostu do kata na 3 sekundy, licze, klaszcze i moze wyjsc, zazwyczaj jest na mnie ciezko obrazony, ale potem jest tez grzeczny, jak wrzeszczy, to sobie spiewam pod nosem, wiec juz mu sie nie zdarza, placze tylko jak naprawde cos mu sie stanie, badz jak kuba konfiskuje mu zabawke...

Z tesciowa bedzie Ci trudniej sie dogadac :-( te sa odporne... ale ja bym poszla i poinformowala mamusie, ze jesli dalej tak bedzie, to dzieci bedzie widziala tylko pod Wasza kontrola, moze sie opamieta.

Problem w tym żę nawet to do niej nie dociera :-( zobaczymy jak poczuje... bo młody ma zakaz schodzenia na dół, do tego dołozyłam zakaz jeżdżenia na rowerze i samochodziku jeździku Marka... bo mnie wyprowadził totalnie z równowagi...ma dzisiaj zły dzień...ale ja też jestem na NIE dzisiaj od rana nastawiona... wiec wiele nie zdziała... ehhhhhh potrzebuje worek bokserski żeby gdzieś nerwy wyładować...bo sprzątanie z dzieciakami świrującymi nic nie daje tylko jeszcze mnie bardziej rozzłaszcza...
niech lepiej mi nikt dzisiaj pod lapy nie podchodzi bo będzie boleć...
 
Ostatnia edycja:
zrelaksowana po kawce z przyjaciółką postanowiłam wykorzystać drzemkę Alicji.
Z Alicji to dopiero będzie ancymon, coś mi się zdaję, uparta jak osioł jest. Dzisiaj, żeby łaskawie raczyła spodnie i papcie założyć, musiałam jej opowiadać, że ciocia przyjdzie i ona musi być elegancka i nowe paputki pokazać:eek:
Anna powiem Ci, że też mam taką schizę, muszę mieć poprane choć mamy się w co ubrać i mała ma zapas ubranek... a już na weekend to w ogóle kosz musi być pusty ;-)

dobrze wiedzieć, że nie jestem sama w moim szaleństwie;-)

Alez Aga... spokojnie... to jest bardzo wychowawcze... nazywa sie to ZABIERANIE PRZYWILEJOW, moze byc zabranie zabawki, zakaz bajek, nie zabiera sie czytana na dobranoc ;-) ja bywam gorsza, bo jak Kuba ma dzien swira (a ja z nim), to mam w szafce cukiereczki (takie ala lentinki) i po jednym do smietnika... przy trzecim dziecko jest jak zegarek ;-) oczywiscie najpierw ostrzezenie, ale to zazwyczaj ma w nosie :-D

A Bartka jak rozrabia, np. jak bije Kube, stawiam po prostu do kata na 3 sekundy, licze, klaszcze i moze wyjsc, zazwyczaj jest na mnie ciezko obrazony, ale potem jest tez grzeczny, jak wrzeszczy, to sobie spiewam pod nosem, wiec juz mu sie nie zdarza, placze tylko jak naprawde cos mu sie stanie, badz jak kuba konfiskuje mu zabawke...

Z tesciowa bedzie Ci trudniej sie dogadac :-( te sa odporne... ale ja bym poszla i poinformowala mamusie, ze jesli dalej tak bedzie, to dzieci bedzie widziala tylko pod Wasza kontrola, moze sie opamieta.

muszę wypróbować patente z pozbywaniem się słodyczy;-)

Agnieszka sił do teściowej życzę.

kurczę dopiero po 16, a na dworze taka "cima"
 
hehe no rozwalili mnie meksykańscy budowlańcy
biggrin.gif

Ewka, no na jeszcze lepszy humor, to powiem Ci, ze przedwczoraj okno uprzednio wykute w murze, spoworotem czesciowo zamurowywali, bo wyszlo za duze...


No, a zeby nie byc goloslowna w sprawie doskonalych meksykanskich domow, oto zdjecie szczelnych drzwi. W domu mamy dwoje takich drzwi page.jpg

zdjec drugich nie wklejam, bo sa w jeszcze gorszym stanie. Zdaniem tubylcow nie ma problemu. Dzis w nocy temperatura spadla na zewnatrz do 0°C...
 
Witam.. Miałam mieć dziś babski dzień, a tu same schody i nerwy:wściekła/y:
Najpierw mama mnie wkurzyła, bo w czwartek miała przyjechać i zająć się Lenką do niedzieli, bo my mamy zaplanowany weekend z Hotellu Ossa w rawie Mazowieckiej. Mama się w sobotę rozchorowała, na własną rękę zaczęła brać antybiotyk i oczywiście nic nam nie dała znać. Przez telefon słyszę, że mówi przez nos i chora, a ta mi wmawia, że do czwartku jej minie. Lena na antybiotyku ma unikać chorych, więc opieka chorej babci nie jest dla niej wskazana. Nie wiem, co robić, bo weekend już ustalony.. Czy wierzyć mamie, że to tylko katar i do czwartku minie, czy odwoływać hotel?

U fryzjera - masakra. 3,5h tam siedziałam. Położyli mi jakąś płukankę na wodzie 3%, miałam po niej już taki kolor jak chcę mieć na końcach, bo na odrosty mi jej nie kładli, więc mi jeszcze miała fryzjerka odrosty zafarbować i na całość chłodny ciemny blond położyć. Tak też zrobiła i.. wyszłam brązowa jak przyszłam. 3,5h zmarnowane a całe zabiegi o kant d... rozbić:no:

Z jęzorem wywalonym na brodzie zrobiłam zakupy i przybiegłam do domu obiad gotować, w trakcie sesję zdjęciowa przełożono na 6 grudnia. W sumie nawet dobrze, bo nastrój mi po tym fryzjerze uciekł:-(


No to się wyżaliłam..
Wieczorem poczytam, co u Was bo M. dzisiaj przy małej nic nie zrobił i teraz ja muszę Lenkę zabawiać;-)
 
Elvie, ja bym odwolala rezerwacje hotelu. Nie ucieknie, a lepiej dla Leny zeby sie nie stykala z chorobskami.
Co do koloru, to poczekaj jeszcze kilka dni, po kilku myciach moze sie rozjasnic. Ja tak mam zawsze. Ostatnio nakladalam czekoladowy ciemny blond - to po przetlumaczeniu na polski, ale nie wiem pod jaka nazwa figuruje w Polsce. Rzecz w tym, ze on taki raczej jasny braz niz ciemny blond. No i po nalozeniu przez tydzien mialam ciemne jak czekolada, zaczely sie rozjasniac z czasem i po 2 tyg. byly takie jak chcialam, a teraz sa rude niesetety... Moze tez Ci sie pozmienia kolor.
 
reklama
Elvie ja też bym hotel odwołała.
Moja ciocia też jest taka, słyszę jak czasem ledwo mówi, ale zawsze słyszę, że to nie problem "ona nie zaraża, tylko wszystko przez wycięte migdałki" Nawet dwa razy się dałam nabrać, ale jakoś zawsze kończyło się, że jednak któreś było chore, ale oczywiście "to na pewno nie od niej się zaraziło".
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry