reklama

Kwietniówki 2010!!!

Cześć dziewczyny,
melduję że my dziś o 19:00 dotarliśmy do domku. Z Lenką delikatne przeboje były, ale już jest ok. Rozpaczliwie zareagowała na to, jak zobaczyła, że Maciek cyca dostał i trzy razy przy karmieniu był ryk a teraz już olewka;-) Całuje go i karmić chce, ale zbyt delikatna nie jest i ruchy na szoguńskie, więc musimy uważać. Od pół godzinki śpi u siebie w łóżeczku a Maciuś będzie dziś spał ze mną na sofie w dziecinnym, bo M. kaszle i sam zostaje w sypialni, aby młodego nie zarazić.
Jutro jak mała pójdzie do klubu malucha a mały będzie kimał to zajrzę ponadrabiać, co u Was.
Raz jeszcze dziękuję za kciuki i gratulacje.
Spokojnej nocki!

gosienko - M. wyjazd wkurzył, bo tylko wszedł do urzędu skarbowego a tam żona kuzyna z zapytaniem, czy urodziłam, a jak ona wie to i reszta też wiedzieć musiała ale cicho siedzieli. Od kogo wiedzieli? Od mojej matki oczywiście, wrrrr:wściekła/y: a ta oczywiście idzie w zaparte, że ona nic nikomu nie mówiła:no:
 
reklama
Elvie super, że już w domku :-) będzie dobrze :-) wiadomo Lenka będzie zazdrosna, to normalne... na Twoim miejscu martwiłabym się, gdyby nie była.

Zapomniałam napisać, że przypadek Bartka rozpoczął w żłobku akcję pielucha, dzisiaj 2 mamy podpytywały R. jak było z odpieluchowaniem B. :-D
 
Aniez jak to jak ściąga się pieluchę i czeka aż obszczaniec załapie :-D:-D
Kurde żal normalnie kasy na te pampki , kupiłam Olce 2 paczki gaci w HM w sumie nie najtańszych bo po 49 zł , jedną w CA za 39 , a i tak wydałam tyle co przez miesiąc na pampki bym wydała:tak::tak: Normalnie z oszczędności warto nauczyć :-D:-D Zresztą nikt mi nie wmówi że 2 latka nie można nauczyć . Chcieć trzeba i tyle . Kiedyś dzieciaki były na tetrowych to się w mig uczyły - a teraz pampek dupa sucha , do tego się wywala a nie pierze to się nie raz nie chce uczyć dzieciaków , bo wygodnie .
Tom się rozpisała :)


Elvie super że już w domku . To wam mama podarek zrobiła :no: napisz jak tam poród bo ciekawośc jest :-D
 
Aniam to trzeba było " matki Polki " czyli mnie we własnej osobie zapytać :-D to bym ci powiedziała że i jak dziecko 1,5 roku ma to można :tak:;-):-)

Elvie też myślę że jednak mamusia nie wytrzymała i szepnęła komuś o dwa słowa za dużo:no: ale ty się tym teraz nie przejmuj prędzej czy później by się dowiedzieli.Teraz wasza rodzinka jest najważniejsza:tak:

Aniez coś czuję że niedługo list gratulacyjny dostaniecie ze żłobka za rozpowszechnianie odpieluchowywania ;-)( nie wiem czy dobrze napisałam)
 
aniam - poród z przygodami, bo na porodówce wylądowałam o 12:00 (od rana czułam, że to TEN dzień, bo mnie krzyżowe bóle zaczynały brać). Przyjęto mnie o 13:00 po całej papierologi i KTG. Mój M. musiał czekać na korytarzu, bo rozwarcie miałam na 3 a tam wpuszczają dopiero przy ostrej akcji i rozwarciu na 5. Moja akcja wg położnej była nijaka i stwierdziła nawet, że urodzę raczej 9maja a jak 8 to około północy, czym mnie zdołowała totalnie:-( Na sali wylądowałam z laską tydzień po terminie, która miała założony jakiś balonik od rana i chwilę po badaniu odesłano ją na patologię, bo rozwarcie jej się nie pojawiło. Mnie podłączyli ponownie do KTG, więc musiałam leżeć 45minut, a przy krzyżowych to nie łatwe. Po odłączeniu okazało się, że mają nagłą nieplanowaną cesarkę, bo babka z bliźniakami z terminem na 2 czerwca się pojawiła i na KTG tętna dzieci nie wykryli. Szaleństwo i nieprzygotowanie personelu mnie przeraziło, bo nie mogli znaleźć lekarzy a jak w akcie desperacji zawołali jakiegoś chirurga to się pojawiło dwóch ginekologów i cc robili we troję z asystą dwóch położnych, babki sprzątającej sale i w ogóle wszyscy tam byli, a ja sama na sali na piłce 2h myślałam, że umrę. Po cc wyszła moja ginka i pozwoliła zawołać M., przydzieliła nam pokój rodzinny i życząc szybkiej akcji pojechała odebrać dzieci z przedszkola. Do rodzinnego weszłam i znów przylazła ta niesympatyczna młoda położna by podłączyć mnie pod KTG, więc jej powiedziałam, że chcę jakieś znieczulenie i lekarza, bo nie wyleżę pod tym KTG ani 5minut i że się reklamują, jaki to super szpital a to zwykła umieralnia jest. Walnęła mi wykład, że 25 minutowy zapis to ona musi mieć i że ona ma 4-letnie doświadczenie i wie, co robi, a lekarz mnie zbada jak będzie wynik z KTGi jeśli zleci znieczulenie to ona wówczas poda. Nie przekroczyła progu, a ja wrzeszczę, że rodzę, bo mam parte i pęcherz mi nagle pękł, wody zalały sofę a ja miałam wrażenie, że Maciek na tą sofę z wodami wyskoczył. Wtedy ta momentalnie zawołała lekarkę, która stwierdziła rozwarcie na 4 (a była już 16:00, więc z 3 na 4 to tylko 1cm po 3h męczarni, pomyślałam, że się na cc skończy jak tak dalej pójdzie). Lekarka odeszła, położna mnie znów chciała pod KTG podłączyć a ja krzyczę, że z łóżka porodowego zejść nie mogę, bo rodzę. Pipa jedna na to, że nie możliwe i że mam nie panikować, ale spojrzała i sama zaczęła krzyczeć do sprzątającej obok salę, że ma zawracać lekarkę i podać jej zestaw, bo pełne rozwarcie i ona główkę widzi:szok: Sprzątaczka zestawu znaleźć nie mogła, ta jej na odległość krzyczy w której szafce, w końcu kazała jej gonić po ginkę a sama poszła po zestaw. Mój M. spojrzał na mnie z przerażeniem, że rodzę a sami na sali jesteśmy, normalnie cyrk jak w filmach. Zanim lekarka przyszła to mi po 2 partych akcja się zatamowała (chyba z nerwów) i znów miałam wizję porodu kleszczowego albo cc. Poprosiłam po raz kolejny o ochronę krocza, jeśli to możliwe. Ginka na to, że skoro chcę ochronę to mam robić co powie i kazała mi na zawołanie przeć, ale tak krótko, po 3-4 razy i oddech. Dwie takie serie i Maciek był na świecie ku zaskoczeniu wszystkich. Zaskoczył nas również wagą 4130g bo go na 3500-3600g ocenili. Położna jak usłyszała, że ma 4130g to stwierdziła: "gdybym wiedziała, że taki duży to bym się w życiu ochrony krocza nie podjęła". Na szczęście nie wiedziała i udało się bez cięcia, mam tylko jeden rozpuszczalny szew przy cewce tak jak z Lenką:happy2:
Po porodzie M. był z nami jeszcze trochę, a jak pojechał to zostałam sama w sali na końcu oddziału. Oddział pusty totalnie, mnie się sikać chciało już bardzo, dzwoniłam 7 razy pilotem po pielęgniarkę ale nikt nie przychodził. Wyszłam, zaglądam, nie ma nikogo, to wzięłam Maćka z wózkiem i poszłam do sali przedporodowej rodzinnej do łazienki siusiać i pod chłodny prysznic. Wróciłam, leżę i nagle dwie babki wlazły twierdząc, że zabierają nas na górę i będą pionizować. Trzeba było widzieć ich miny jak oświadczyłam, że ja już jestem na chodzie, wykąpana i mogę na rowerze do domu wracać, bo nic mi nie jest:-D
 
reklama
nienawidzę tego... idę poszukać czegoś na ząb i wina się napiję, a co ;-)

Ewka
- fajnie, że jesteś, ostatnio się zastanawiałam, dokąd Cię wywiało.

łączę się z Tobą i Gosieńką i tyż winko popijam, wymyśliłam sobie, ze trzeba chłopakom kupić jakieś winiacze z ich roczników i dać na 18, wesele itp i teraz mam pretekst, zeby próbować, które się najlepiej bedzie nadawało:-) siedzę sobie przy kominku i dumam ile mi jeszcze roboty zostało... niby pokój synów gotowy, korytarz też, w kuchni i łazience sprzętów brakuje, ale to szybko pójdzie, zostaje gabinet i nasza sypialnia od podstaw plus dach, elewacja, ogród, masa sprzątania i media do podłączenia... nie miała baba kłopotu zachcialo jej się domu do remontu:-)kiedy ja się z tym obrobię?... S tak daje w kość, że masakra, dobrze, że dziś u babci wylądował, bunt dwulatka w rozkwicie, strasznie jest ciekawski, wszedzie go pełno, a do tego bije i rzuca rzeczami, ostatnio podbił K oko, sie tatuś na czas nie zorientował, że plastikowa zabawka leci:-) a co u Cię? co to za depresje? akysz z nimi! z dwojga złego już ten alkoholizm lepszy;-)

Elvie dobrze, że babki nie wiedziały, ze Maciuś taki duży, jak się chce to można krocze chronić niezależnie od wagi dziecka, sama jestem przykładem bez nacięcia:-) super, ze już w domku jesteście, a Lenka po prostu potrzebuje czasu żeby się oswoić z nową sytuacją...

Gosieńka
wywiadówka powiadasz? a lanie było;-)

Zielona trzymam kciuki za wszystkie formalności imigracyjne! a co do wspólnego gospodarstwa, to można mieszkać pod jednym adresem i mieć osobne gospodarstwo, a jakiegoś upoważnienia notarialnego nie możesz małżonowi dać coby Ci ten świstek o niekaralności załatwił? w ostateczności polecisz do Kanady przez Meksyk...

Marta super, ze Oleńka już lepiej, trzymajcie sie!

Magda jak ja Cię rozumiem... też powoli zwożę letnie graty do domu i wiem jaka to masakra, mam nadzieję, ze ospa szybko minie!

Iza napisz mi na priv o co kaman, bo coś widzę nie doczytałam, chętnie się uzewnętrznię:-) wiem jak się u mnie ludziska na seminarium meczyli z badaniami różnego typu...

Aniam trzymam kciuki aby Was choróbsko ominęło!

Ellla
zdrowiej szybko!

Monia oj tam od razu huliganka... ciekawa świata, pomóc mamie chciała, ot i tyle;-)

u nas w sumie nic nowego, chłopaki jakoś mnie ostatnio wyprowadzają z równowagi, normalnie meliskę zaczęłam popijać, bo chwilami wymiękam. Staś nauczył się bić Jerza, ma juz wystarczająco duzo siły, czasem aż żal mi starszaka, bo za wszystkie czasy mu się obrywa, najgorsze jest to, że cały mój system wychowawczy się załamał, bo S lubi stać w kącie, w każdym razie stoi grzecznie, nie ucieka i nie widać, żeby go to denerwowało, czasem jak coś przeskrobie to sam, z własnej, nieprzymuszonej woli udaje sie w miejsce odosobnienia...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry