reklama

Kwietniówki 2010!!!

Zielona- dobre z tą nadwyżką, dobre
biggrin.gif
:tak::tak::tak: No, no. Dziary mogłabym nie znieść, bo nie lubię, ale właściwie mogłabym się poświęcić. A oczyma wyobraźni zdecydowanie łatwiej jest mi ujrzeć jakiś miły weekendzik na Wyspach, powiedzmy. Tylko musiałabym młodą gdzieś sprzedać, a nikt nie chce podjąć się opieki nad nią :no: Ciekawe dlaczego? :confused::wink:
 
reklama
Zielona dawaj Kostkę do nas, ona energiczna jest i z chłopakami się dogada:tak: Helki mały wampirek ostatnio nie dotykał;-) więc też powinno być dobrze a jak nie to ostatecznie jakąś robotę jej wymyślę- karmienie kur to jest to co kwietniowe dzieciaczki lubią najbardziej :tak:
 
Zielona- Kanary czy te zimne wyspy ;-) plan pierwszorzędny, coś Ci się należy, my farby nie puścimy :-)

Gosieńko- nie dopadł Helenki Wampirek, bo ciocia Aniezowa była szybsza i wsadziła rękę między ząbki a Helenkę ;-) ale było zdziwko :-p Swoją drogą szybka jak Ninja byłam, bo Wampirek jest jak błyskawica :cool2: Ale karmienie kur to niezła myśl...

No wiem, wiem... mój mąż potrafił dzieckiem będąc zjeść np. 20 pączków, albo bochenek chleba... dla mnie to abstrakcja...

A co z naszym grzańcem pod stokiem? Moi znajomi marudzą nad wyjazdem w Karkonosze w styczniu, ale może też byśmy coś uknuły ;-)
 
Aniez a widzisz ja nie zauważyłam tych zębów Kostki ;-):-D

O jajecznicy jeszcze doczytałam u nas 15 jajek to podstawa:szok: i wy się dziwicie że ja kury zaczęłam hodować:-D

Wyjazd w styczniu my jak najbardziej tak :tak:
 
Heh, Gosienko, nie kus, nie kus. Karmienie kur, oporzadzanie trzody, odsniezanie... Mysle sobie, ze daloby to jej do myslenia ;-):tak:

Aniez, pelna poswiecenia bylas. :tak: A co do Wysp, to te zimne mam na mysli. Jakos chlod nie jest mi straszny, a i na rozgrzewke znam pare przyjemnych sposobow ;-)
 
:szok::szok::szok: Zarte macie te dzieciory, oj zarte. Mlodej wczorajszy jadlospis : jajecznica z jednego malego jajka i plasterka szynki na masle, bez chleba - zjedzona w 3/4, cwiartka jablka, na obiad byla kasza z miesem i ogorkami kiszonymi, mloda zjadla laskawie ogorki, serek homo, kanapka z szynka (malenka). Takie ilosci moje dziecie je kazdego dnia. Zwykle zjada caly obiad, tylko ostatnio grymasi. Pije w ciagu dnia wode z sokiem proporci 3:1. czasem przegryzie jakas chrupke, poje orzeszkow i tyle. Sama nie wiem na czym ten dziec tak rosnie i skad czerpie energie.
 
Gosieńko- jedyne co mnie jeszcze ratuje to ich wielka miłość do zup wszelakich... no i ja z mężem jajecznicy nie tkniemy za skarby świata :dry:

Zielona- no niech pomyślę... na rozgrzewkę... co to by mogło być...

Kostka czerpie energię z kosmosu :-) Kuba był nejadkiem... przeszło mu...

Ich jadłospis dzienny (taki przykładowy)
Śniadanko: albo kanapki i jaja, często zapijane maślanką albo dopychane jog. nat./ często zupa mleczna (kochają ją na szczęście)

Potem: jabłka, (czasem banan)

Potem: zupa (każda od żurku i kapuśniaku po jarzynową, Kuba brokulowej jedynie nie ruszy)

Potem: II danie (ziemniaki+ ryba albo mięso+ surówka- hitem sa ostatnio og. kiszone z czerwoną cebulą i sosem (jogurt+ musztarda+ odrobina majonezu)

Potem: znowu jakiś owoc

Potem: kolacja... i tu hit, bo na kolację jedzą tyle co ptaszki, jogurcik, albo serek wiejski... generalnie dietuja wieczorem.

Piją tylko wodę.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Witam,
ja sama z dzieciakami, więc masakrę miałam, na szczęście pół godziny temu Mać łaskawie zasnął, więc zagoniłam Lenkę do kuchni i ciasto robimy - właśnie się piecze (przepis Wam na kulinarnym wrzuciłam).
W trakcie przyjechał M. - ten to zawsze na gotowe:-D No nic.. do parzenia kawy go zatrudnię;-)

Moja pchełka też niejadek ostatnimi dniami.. Rano i wieczorem obowiązkowo kasza najczęściej Nestle/Bobovita. Na śniadanie różnie: kanapki lub parówki, jajecznica. Obiad zjada chętnie, najchętniej je zupy, je wszystkie, nawet brokułową;-) Z drugim daniem różnie, ogórki uwielbia, mięcho też, na ziemniaki/ryż/kaszę musi mieć ochotę(praktycznie nigdy nie ma), kocha za to makaron w każdej postaci. W trakcie podjada owoce - ostatnio hitem są jabłka i mandarynki. Na kolację butla kaszy. Do picia dostaje wodę, ewentualnie wodę z sokiem takim do rozcieńczania.

Zmykam, bo się Mać już naspał:/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry