reklama

Kwietniówki 2010!!!

Ja musze leżec więc wszystko odpada:no: ale mam już brygade ratunkową którą bedę dyrygować.Plus jest taki że całe wyposażenie tam jest wiec zostaje tylko układanie rzeczy.Damy radę:tak:

Takie zwykłe płyteczki do łazienki a tak cieszą:-D ale to już bliżej niż dalej wazne ze remont zaczęty:tak: tylko ten kurz pewnie wszędzie się teraz bedzie wciskał.
Trzymam kciuki za twojego mezusia niech praca mu szybko idzie:-)

zafoliowalam prawie całe mieszkanie, żeby uchronic od kurzu i sama siedze zakamuflowana w jednym pokoju:-)
 
reklama
nie wiem czy powinnam tutaj to pisac, ale napisze....

dzisiaj na innym forum ukazala sie wiadomosc ze poronily dwie przyszle mamusie:
pierwsza, Angelika poronila w 21tc, to sa jej slowa:
"chce sie podzielic moja tragedia i smutkiem:(Wczoraj o godzinie 10.50 urodziłam swojego kochanego synka Mikołajka a o 11.30 Miłoszka:(zaczeło sie to tak dzien wczesniej rano wstałam jak zawsze i koło11 złapał mnie lekki skurcz na dole brzucha z prawej strony potem kolejny??poszłam do swojego ginekologa i powiedziałam on pomacał brzuch i dał zastrzyk spasmalgon,Kazał mi isc do domu
i lezec wiec poszłam i za godzine niedałam rady leżec wiec do szpitala pojechałam.W szpitalu doktor zbadał i podał straszna diagnoze Że pecheż płodowy widoczny i ze poród sie zaczoł!!Niewierzyłam .dostałam kroplówke i maiłam lezec,skurcze nieustepowały ale musiałam lezec.koło 10 w nocy zaczełam krwawic ,lekarz tylko skiwna głowa i dalej kazał lezec połozna kazała sie przygotowac na najgorsze:((leżałam tak z bólami do 9 godziny az wkonculekarz wezwał mnie do zabiegowego i przebił pecheż płodowy.Dostałam kroplówke z oksytocyny na nasilenie skurczy:(o godzinie 10.50 urodziłam pierwszego synka warzył tylko 300g.nieżył już:(a o godzinie 11.30 urodziłam drógiego. ważył 400g.potym miałam jeszcze łyżeczkowanie bez znieczulenia:(Z góry zażekłam ze dzieci chce pochowac zgodzili sie w poniedziałek pogrzeb o 12:( "

o drugiej nic nie wiem, nie odezwala sie nic nie napisala...... byla w 32tc!!!
z tego co wiadomo jedna z mozliwych przyczyn moglo byc uduszenie sie jej corki Nikolki pepowina!




************
i jest akcja: wszystkie zapalamy swieczuszki o godz. 20 ku pamieci wszystkich Aniolkow i dla wsparcia ich mam....

jezeli ktoras z was sie przylaczy na pewno bedzie im milo....

Pozdrawiam:*
 
Nie obraź się ale uważam że mogłaś oszczędzić nam i sobie tego posta...
W ostatnich dniach sporo się dzieje i coraz to więcej dziewczyn ma dużo przykrych dolegliwości . Wystarczy że mają już dość stresów i nerwów o swoje małe dzieciaczki, a czytanie takich informacji na pewno nie pomaga :no:Mnie osobiście zwalił z nóg ten post i żałuję że go przeczytałam bo aż mi się serce kraja . Serdecznie współczuje wszystkim kobietom, które straciły woje maluszki- bo to chyba największa tragedia dla każdej kobiety, każdej matki.....więc dajmy sobie szansę przeżycia tych ostatnich kilku miesięcy w spokoju , radości i z nadzieją
To takie moje zdanie...:-(sorry
 
no przepraszam ze to wam napisalam...
nie powinnam was stresowac.... :-(

ehhhh.... buziaki i trzymajcie sie cieplutko a ja dalej spadam do lozka....
uwazajcie mi tu na siebie kwietnioweczki :*!!!

poprostu mozna by bylo zapalic dla nich swieczke... :(
 
Gosienka, gratuluje mieszkania, oby dobre duchy go zawsze pilnowaly ;)


¨Matki cierpiace¨: glowy do gory, wszystko bedzie dobrze. Zal mi, ze musicie sie tyle nameczyc w ciazy. Trzymam za Was wszystkie i za Wasze dzieciaczki kciuki, trzymam bardzo mocno.
Ja, gdybym czasem nie miala problemow z oddychaniem, nie wiedzialabym ze w ciazy jestem. Czuje sie swietnie. Konstancja wierzga od czasu do czasu, ale kochane dziecie nie daje mi popalic.
 
Ja uciekam na weekend -jutro obiadek u rodzinki kawka u koleżanki a w niedzielę lenistwo:-D

Do poniedziałku mamuśki
Miłego weekendu i żadnych złych wieści -wszystkie mają być zdrowiutkie i uśmiechnięte w poniedziałek:tak:
 
czworaczki na tvn:-D:-D:-D:-D
pierdziochy malusie:-D:-D:-D:-D:-D:-D
widzialam, takie malusie, lzy jak grochy mi lecialy :zawstydzona/y:

katik, pisz szybko co ci lekarz doradził w związku z opuchlizną i drętwieniem łapek...mam to samo...palce jak parówki-ledwo kubek mogę wieczorem utrzymać w łapce.a na nocne drętwienie rąk do tej pory nie zwracałam uwagi...:-(ehhhhhh,zawsze coś...ciśnienie mam w normie na razie...
napisalam na watku lekarskim, zajrzyj i moze tez sie przejdz do lekarza, bo widze ze z takim czyms nie ma zartow! Najwazniejsze by wykluczyc bialko z moczu!
Katik- Ty juz daj sobie spokój z tą pracą! Marsz na zwolnienie i odpoczywać!!! ;-) Idz faktycznie do lekarza, ale nie martw się, bardzo dużo dziewczyn puchnie nawet bardzo- ale musi to być pod kontrolą lekarza, żeby wykluczyć wszelkie zagrożenia. Dużo spokoju i daj znać jak po wizycie? :tak:
Wiesz , tutaj z L4 to nie jest taka prosta sprawa. Tu musi Ci byc cos naprawde powaznego, by dostac L4 i siedzec w domu. Z "normalnymi" dolegliwosciami, nie ma nawet na co liczyc, i trzeba do samego konca pracowac :-(
Co do mojego puchniecia - na lekarskim :-(
U mnie niby ok, ale nie bardzo :sorry2: Boli mnie cały brzuch dookoła małej (czyli tma gdzie upchała moje jelita) :sorry2: wczoraj wieczorem bolał mnie cały prawy bok i musiałąm na nim spać cała noc bo na lewym było gorzej bo ciągnęło :no: i jeszcze "ta mała cholera" nie po tym boku kopała ;-):wściekła/y: tek, że jestem wspaniale wyspana!-Boże mam dość!:wściekła/y: Jak to już tak będzie do końca to oszaleję! :szok: Pogadam z lekarzem w przyszłym tyg o tych zaparciach i problemach jelitowych ale nie spodziewm się konstruktywnej pomocy :baffled:
Rety, nadal cierpisz? Niedobrze.
Oby juz przeszlo, bo to co powinno sprawiac radosc - oczwkiwanie na maluszka i kupowanie - nie sprawia juz takiej radosci :-(
Witajcie.
Dziekuje wszystkim za slowa pociechy...U nas slonecznie i czlowiek chcialby sie tym cieszyc,ale chmury smutku z poprzednich dni naplywaja i juz wcale tak wesolo nie jest.
Jestem troche spokojniejsza,bo co ma byc to bedzie,ale cieszyc sie napewno nie ciesze.Co ja bym oddala,zeby Vanessa urodzila sie cala i zdrowa...
Jest mi naprawde ciezko,bo spodziewalam sie komplikacji z mojej strony,ale malenka do tej pory byla zdrowa i wszystko szlo dobrze...:-(
Slonko - wszystko musi byc dobrze!!! Zobaczysz. Modl sie a i my sie do tego dolaczamy.
Witam ponownie:-):-):-)
My już po podpisaniu umowy:tak::tak::tak:wszystko poszło dobrze i od poniedziałku zaczynamy przeprowadzkę.
Jestem taka szczęśliwa:-):-):-)
Jedyny minus to fakt ze mieszkanko jest na 4 pietrze:szok::szok::szok:
Dzieki bogu jest wózkarnia:tak:
Super, gartuluje. Teraz tylko by Wam sie dobrze mieszkalo :tak::tak:
acha i musialam moje dziecko (jeszcze w brzuchu) zameldowac juz do przedszkola - a pojdzie tam jak bedzie mialo 3 lata... ale miejsce trzeba juz 3 lata wczesniej zaklepywac:szok:
hahhaa, dobre:-D:-D:-D. Ja kolo marca planuje przejsc sie zapisac mala do zlobka, bo czytalam na stronie ze przyjmuja tylko kolo 12 dzieci i boje sie ze nam miejsca braknie :no:
Nie obraź się ale uważam że mogłaś oszczędzić nam i sobie tego posta...
W ostatnich dniach sporo się dzieje i coraz to więcej dziewczyn ma dużo przykrych dolegliwości . Wystarczy że mają już dość stresów i nerwów o swoje małe dzieciaczki, a czytanie takich informacji na pewno nie pomaga :no:Mnie osobiście zwalił z nóg ten post i żałuję że go przeczytałam bo aż mi się serce kraja .
cale szczescie po 2 pierwszych zdaniach pominelam go, bo znajac siebie juz bym siedziala zielona ze strachu.


My wlasnie zjadlysmy kolacyjke, i zaraz zaczynamy odpoczywac. Przed nami 2 tygodnie lezenia - L4 dostalam dzis na wizycie. Ogolnie szefostwo z pelnym zrozumieniem do tego podeszli, choc akurat w najblizszym tygodniu na mnie dosyc sporo liczyli. No ale trudno - Dzidzia i ja wazniejsze.
Dostalam dzis od szefowej sliczny recznie robiony welniany sweterwk z rozyczkami, przepiekny wprost. Stwierdzila, ze nie mogla sie powstrzymac i musiala mi kupic. Kochanych mam szefow.
 
Aniołku generalnie pewnie juz tego nie przeczytasz ale czasami warto zastanowic się nad tym co się chce napisać:no:
Mogłabyś pomysleć że tyle teraz dzieje się na naszym forum tyle jest ciaz zagrozonych że taka wiadomość spowoduje tylko jeszcze wiekszy niepokój wśród nas:no: zwłaszcza jesli opisujesz takie szczegóły:wściekła/y:
Przykro mi ale dzisiejsz noc nie bedzie dla mnie spokojna:no:
 
reklama
ja sie poplakalam jak przeczytalam o tych dziewczynach i mimo ze tez mam ciaze zagrozona poprostu zal mi sie zrobilo tych dziewczyn, temu poprosilam o swiatelko dla ich Aniolkow.... i mimo moich kluc, skurczy itd wiem ze u mnie bedzie wszystko ok, kiedys same pisalyscie ze trzeba byc dobrej mysli :).... Musi byc dobrze!!!

Jezeli Bog zechce zabrac mojego Maluszka do siebie to chociaz nie wiem jakbym sie starala i dbala o ciaze to i tak to zrobi... Przykre :(...

Kochane wy tez przytulicie swoje dzieciaczki cale i zdrowe --> zobaczycie :)... ja w to wierze :)... ja to wiem... ;)!

A teraz dobrej nocy zycze i nie martwcie sie nie potrzebne....

Jezszcze raz przepraszam :*....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry