reklama

Listopad 2008

reklama
anetko głowa do góry (wiem,ze latwo powiedzieć, gorzej zrobić:-(),on chyba stwierdził,ze juz na tyle się poświęcił,ze też potrzebuje trochę odsapnąć,ale nie na tym to wszystko polega,pewnie też ma prawo być zmęczony,ale jak my mozemy zacisnąć zęby i wytrzymać do końca,to oni też powinni wziąść z nas przykład,bo później nie będzie lepiej i łatwiej:tak:.Czy,ty rozmawiałaś ze swoim ginem o tych wymiotach?,moze coś można na to zaradzić,bo się wykończysz,a tym bardziej,ze waga pewnie przez to spada,a to też nie dobrze,tak gdybam,bo nie wiem,ale martwię się o ciebie,a teściowa,to moze wybij mu z głowy,bo sie wykończysz nerwowo:szok:. Szkoda,ze macie taką sytuację z mężem,bo moze by mógł zabarać ze sobą Kubę do W-wy,choć niczego nie chcę doradzać,w każdym badź razie trzymaj się koxchana i pisz na bieżąco o swoich smutkach,ktore cię gnębią,buziaki.
lunia to miłe ze strony twojego męża,ze postanowił ci uatrakcyjnić czas i to w taki romantyczny sposob,za mną chodzi pizza od jakiegoś czasu,ale jak pomyslę o konsekwencjach zwiazanych ze zgagą,to mi przechodzi ta chętka:-(. Mam nadzieję,ze tym razem to poważnie piszesz o tym zwolnieniu:szok::-)
 
Witam Was piatkowo caly czas 2w1. Te skurze co pol-godzinne ustapily i caly czas sie pojawiaja ale duzo mniej i bardzo nieregularnie. Dzisiaj w nocy moze tylko 5 sie doliczylam. Niestety dzidzia nie chce zeby mama cokolwiek robila bo jak tylko wiecej pochodze albo sie pozginam to od razy te skurcze lapia. Jak leze to jest w miare ok. Byle wytrwac ten weekend a potem to juz wola nieba...

Aneta23 przykro mi ze masz taki felerny dzien i jest Ci tak zle:-(. Obydwoje jestescie zmeczni, Ty ciaglym lezeniem i dolegliwosciami , On nadmiarem obowiazkow ktorych wczesniej nie musial wykonywac bo dom i Kubus byli na Twojej glowie. Moze mial jeszcze zly dzien w pracy... Zachowanie M jest napewno przejsciowe i szybko wszystko bedzie jak dawniej, tylko ten pomysl z tesciowa na weekend.... Musisz to jakos przezyc, mow jej otwarcie co i jak ma robic i niech sie dostosuje... W koncu to Twoj dom o ona ma pomagac. Pomysl ze to tylko 2 dni.
 
Tak, Gabi - poważnie:tak:Już mam dosyć, wszystko co miałam załatwić, załatwiłam i mogę z czystym sumieniem odetchnąć choć troszkę przed porodem. A tak poza tym męczy i nudzi mnie praca za kogoś ( może jakbym dodatkowo dostawała wypłatę tego kogoś to bym się jeszcze zastanowiła;-)).
A pizza była pyszna - tylko cała noc i dzisiaj faktycznie źle się czuję:-(Tak mi jakoś ciężko i pełno...Nie mam apetytu a jestem głodna...
 
co do pizzy to ja w srode zadzowonilam do M zeby cos zjadl wracajac do domu bo ja noic nie ugotwowlam to przywiozl pizze i zjadlam ale tylko jeden kawalek a potem tylko mnie mdlilo ale zapoach w calym domu wiec chodzilam glodna i wsciekla .... dobrze ze M wyszedl na mecz..... bo chyba bym mu glowe urwala......
Anetko to Tylko Faceci.... jak Kubus ma gorszy dzien to idziesz i go i tak wypiescisz za uszkiem wieczorem i poczytasz bajeczke a swojemu M gorzej ,,,,, niestety czasem trzeba dac sie uwolbnic od domu oni tak maja... chcieli by a nie idzie im.... ja mialam jednego domatra ktory potrafil mnie tak tym wkurzyc ze mala glowa a teraz drugiego takiego ktory czesciej bywa w hotelach niz w domu i tak zle i tak nie dobrze ,,,,ukochaj przytul i powiedz ze juz nie dlugo zby byl silny .... moze pomoze .... mi to trzeba chyba glowe zmienic... dzis z malym pojechalam na rynek na zakupy dobrze ze z wozkiem bo nie wiem jak bym sie dotachala... a jeszce pech ze autobusy nie byly niskopodlogowe.... zmachana wrocilam a tu jeszcze trzeba obiad zrobic juz sily nie mam.... :dry::baffled:
 
Cześć dziewczyny! Wydawało mi sie że wczoraj bede miec fajny dzionek , bo dobrze sie czułam nic mnie nie bolało mała sie ruszała miałam tyle energi w sobie że szok i tak było do momentu aż mój M wrócił z pracy obiadu nie robiłm i wiedział że go nie bedzie zresztą nie bardzo było co zrobic bo wszystko sie po konczyło a kasy brak. Poszedł spac po pracy nie pytajac o jedzenie i wogóle o nic potem jak wstał to sie zrobił głodny chciał zrobić sobie coś ale wiekszosci rzeczy brakowalo więc poszedł sobie do sklepu i na kupowal jedzenia sobie i oczywiście piwo bo on codziennie pije sobie wieczorkiem choć go prosiłm zeby nie w razie czego zrobił sobie jedzenie a ja patrzyłam na niego głodna ani sie nie zapytał czy ja i mój syn jedlismy ,najadł sie zrobił bałagan i siedział na kompie i ogladał tv a mi tak przykro było i cały czas płakałam tak po cichu, wykombinowałm cos dla syna a sama zjadłam chlebz masłem popijając mlekiem bo to tylko miałam.Myślałam że mi serce pęknie z żalu może to hormony ale mimo wszystko było mi żle.Dzisiaj postanowiłam że mnie w domu nie bedzie ide z synem do rodziców tam przynajmniej bede miała co jeść. Wstałam rano posprzatałam i jak syn sie obudzi to wychodzimy a mój M da sobie rade bo kase ma dla siebie to sobie coś kupi albo zamówi jak zwykle. Wiem że nie jestem sam z takim problemami bo czytałam że u was też wcale nie jest najlepiej z M ale przynajmniej się wyżliłam i na serduchu trochę lepiej. Już kończe. Pozdrawiam was wszytskich!
 
Iza trzymaj sie mocno,a m olej,zrob tak jak pisalas,kurde jak czytam o tych mezach to przypomina mi sie moj ex,to byl kawal gnoja,ale za to teraz mam kochanego meza,skacze kolo mnie,jak tylko moze pomaga,wciaz jest blisko,czasem az mnie denerwuje ta jego nadopiekunczosc.zycze aby kazda miala takiego meza.wogole bez nalogow i bez wad.sle Wam usciski.:-):-):-)
 
reklama
Hallo.......
Nie czuje sie dobrze....ale to napisalam juz gdzie trzeba.....
Ogolnie jest tak......M oczywiscie pojechal....kij mu w oko....niby byl milutki pod wieczor, przyniosl wielka pake ferrero rocher...ale jednak....
Tesciowa jest.....niby sie stara itd.....ale wkurza mnie, bo ona to by chciala zeby Kuba na dupie siedzial i sie nie ruszal....non stop zostawia jakies swoje rzeczy i potem sie dziwi ze on je zabiera....jak pokrzykuje to jej przeszkadza, jak jezdzi takim swoim jezdzikiem-autkiem (co ma plastikowe kolka i troche halasuje) to tez jej przeszkadza....a jak nie chce jesc to stwierdzila ze ona by mu w tylek porzadnie przylala....:baffled: Jeszcze czego :wściekła/y:Tak wiec byle do jutra.....:sorry2:
I musze Wam powiedziec, ze moze ja jestem egoistka i wredna krowa, ale nie dla mnie tlumaczenie, ze on zmeczony taki siaki czy owaki......ja czesto tez jestem zmeczona...nie moja wina ze teraz nie moge nic robic tylko lezec, tez mi sie to nie podoba i co.....A dzieci sa tak samo jego jak moje...wiec jego obowiazkiem jest sie angazowac i tyle... I ja po prostu nie pozwole sobie.....jak jest potrzeba to ma stanac na glowie i robic co w jego mocy....A odpoczywac bedzie jak przyjda lepsze czasy....Teraz nie czas na chwile slabosci....O!!!!! No juz mi lepiej :-D
Juz nie narzekam bo zazwyczaj wszystko jest super....i on jest naprawde kochany...;-)
Heh LANA - fajnie ze Twoj obecny M jest taki wspanialy....ale w istnienie idealow ja nie wierze :-D kazdy ma jakies wady....;-) Moj w kazdym razie "kawalem gnoja" nie jest ;-)
IZKA - przykro mi ze taka sytuacja u Was....ja bym tak cichona Twoim miejscu nie siedziala :no:
GABI - ja na szczescie wymiotowalam tylko wczoraj......wiec nie mowilam nic gince dlatego ze to bylo juz po wizycie....;-) Dzis juz jest ok z tymi sprawami...

No to co....weekendujcie sie dziewczyny poki jeszcze mozna :-)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry