Cocosh poniekąd masz rację z tym ze nie można się tak wszystkim przejmować i w ogole, ale są zawsze dwie strony medalu. Postaw się teraz w sytuacji matki która przez lata starała się o dziecko, z miesiąca na miesiąc wpatrywała dwóch kresek na teście i nic. W końcu jakimś cudem zaszła w upragnioną ciążę i jest to dla niej coś najcenniejszego, najdroższego na swiecie, to jak ona ma się nie martwić wszystkim i wszystkiego bac. Albo inna kobieta która jest już mama, ale kilku aniołków i nikt nie da jej gwarancji ze tym razem będzie inaczej, no jak ona ma się nie przejmowac. Są różne przypadki. Ja mam już jedną zdrowa, duża corcie. Ale powinnam mieć już dwie na swiecie i jedna w drodze.Straciłam ta srodkowa corke i nigdy nie uzyskałam odpowiedzi co było tego powodem. Wszystko było pięknie i w jak najlepszym porzadku. Czy wyobrażasz sobie ze w tej sytuacji mogłabym zbgatelizowac jakiś nawet najmniejszy,najdrobniejszy symptom? Chociaż bym bardzo chciała to się nie da. Nikomu nie życzę, ale po prostu trzeba się znaleźć w pewnych sytuacjach żeby je zrozumieć. Przepraszam ze ten post jest może trochę zbyt osobisty, ale tak mnie jakoś naszło kiedy przeczytałam ze nie można panikowac. Bo można i czasem nawet lepiej dmuchać na zimne niż miałoby się okazać że jest już za późno.