U nas tez zmiana pieluchy jest nie lada wyczynem... Przestałam go przewijać na przewijaku, bo się boję, że mi zleci a poza tym strasznie mnie kopał w brzuch...
Najgorzej jest chyba jednak na spacerach, bo Kubas za żadne skarby nie chce leżeć w wozku, a jeszcze sam nie siedzi... Podnoszę mu oparcie na chwilkę i jest wniebowziety, ale jak tylko poloże z powrotem, to wrzask!
A jak go posadzę na chwilkę na kanapie, to sie tak fajnie składa jak scyzoryk