reklama

Staraczki listopadowe 2012 :)

Basik - ja miałam arytmię plus zespół WPW. Co prawda w ciąże zaszłam już po zabiegu ale jak rozmawiałam z lekarzem to też by nie było przeciwwskazań. Ale przyznać muszę, że na końcówce to miałam takie zawirowania z serduchem, że chciało mi chyba gardłem wyjść. Ale przeżyłam i teraz też przeżyje jeśli uda mi się zajść ponownie w ciążę:-). No to &&& za serducho by się ładnie sprawowało:-)

Karola- ten Twój to Foch na drugie imię mieć powinien:sorry:. Jedz i się odcham, czasem fajnie jest spędzić czas tylko w babskim towarzystwie i pooglądać przy okzaji fajnych faectów:rofl2:
Kasoku- no to mieliście "szczęście". Dobrze, że nic się nie stało.
 
reklama
Karola- ten Twój to Foch na drugie imię mieć powinien:sorry:.

serio, nie????

ja nie wiem, co on taki fochowaty... te Skorpiony to chyba takie obrażalskie są, mój dziadek też skorpion a babcia strzelec (jak ja) no i wypisz wymaluj jak u nas... te same problemy, te same przywary... :eek:

on się pewnie wkurza, że on do pracy będzie jeździł a ja będe imprezować, ale co ja kurde kura domowa jestem??? cały dzień mam siedzieć sama i czekać aż wróci by mu kolację zrobić, kanapki i kawę na rano???

pffff... jeszcze czego... wychodzi na to, że małżeństwo= koniec życia & wolności :baffled:

tylko siedź, wypatruj swojego królewicza a jak wróci to mu nadskakuj...

takiego ch***a :-p :sorry:


ja jestem typowym Strzelcem, potrzebuje wolności, swobody, przygody, duszę się siedząc w 4 ścianach :wściekła/y:

a mój mężuś- kanapa, telewizorek, laptopik... owszem jak już go wyciągnę na jakąś wycieczkę to najpeirw marudzi, no ale potem mu się podoba, najgorzej go namówić bo a to to, a to tamto i tysiąc potencjalnych problemów od razu widzi... a ja w gorącej wodzie kąpana, gdyby ktoś mi dał bilet do Nowego Jorku to wstałabym i poleciała tak jak stoję, ahoj przygodo!!! :-D

kuźwa, gdy nie ja to w życiu by nie zdobył się by zwiedzić pół Europy!!! nawet pewnie by nigdy nad polskie morze nie pojechał, no co, taka prawda, brutalna ale prawda...

jego rodzice nigdy nigdzie nie wyjeżdżali, jego mama nigdy nie była nad morzem, w górach też pewnie nie była... jego siostra z mężem znają się ponad 10 lat i w tym roku jadą piewrszy raz na wakacje, do Szczecina...

moja rodzina dla odmiany zwiedziła pół świata, mój dziadek to mega podróżnik, ja byłam gdzieś co roku, zawsze, pierwszy raz byłam nad morzem jak miałam 2 latka i od tego czasu co roku gdzieś wyjezdzałam, a to z dziadkami a to z mamą. Dla mojego męża to abstrakcja, on z siostrą nigdzie nigdy nie wyjeżdzali bo rodzice wiecznie im powtarzali, że nie mają pieniędzy no i kurde tak mu zostało.... wrrrr....


ale się wywnętrzyłam...
 
Ostatnia edycja:
krowkabordo czy po ablacji czulas sie lepiej i byla poprawa? ja narazie dostalam leki a jesli nie pomoga to powiedzial ze bedzie chcial wykonac ablacje ale ja sie strasznie bojé....
 
Basik- powiem Ci tak. U mnie to dłuższa historia. W mojej rodzinie choroby serca to juz w genach niestety się dziedziczy. Od małego dziecka miałam problemy (tzn, ja sobie ładnie je tłumaczyłam) np. biegać na dłuższe dystanse nie mogłam, bo się męczyłam to samo z pływaniem. Co jakiś czas serducho mi galopowało ale jakoś tak się tym nie przejmowałam. Jak się zdenerwowałam to oddechu złapać nie mogłam, tłumaczyłam to nerwicą. Któregoś pięknego dnia poszłam perfidnie po L4, bo już psychicznie w pracy nie wytrzymywałam. Pani doktor zrobiła mi EKG, fatalne drugie jeszcze gorsze. Na samym starcie powiedział, że przebyłąm zawał. Mój tato umówił mnie do swojej pani doktor. Ona mnie szybko na badania wysłała. Położyła mnie na oddział. Postawiła wstępną diagnozę. W tym samym czasie dotarła do niej karta mojego kuzyna, pokrywała sie z moimi wynikami. Zadzwoniła do Poznania, 2 tyg później byłam po wizycie. Lekarz potwierdził WPW (kuzyn tez ma- i to się nie dziedziczy). Dziwięć miesięcy później byłam już w szpitalu. Na drugi dzień z samego rana zabrali mnie do sali, dali głupiego jasia, znieczulenie. Doktorek przeszedł do sedna i wpakował mi dwie rury w pachwiny. Podał kntrast. W skrócie napiszę, że wszystko widziałam bo nade mną 4 monitory były. Bulwersowałam się jak któś mi zasłaniał (6 studentów). Po podaniu kontrastu, znalezieniu dodatkowego obiegu, wypaleniu- zamknięciu w tym samym czasie lekarz "zlikwidował" arytmię. Trwało to jakąś 1 h. W ciąży jak pisałam wczęsniej to serducho dawało znać o sobie. EKG w czasie porodu i teraz przy kolejnej wizycie w szpitalu prawidłowe. Nie męczę sie tak, nie mam ataków. Czasem coś tam czuje ale to pikuś do tego co było. Nie bolało, no prawie nie bolało. Zabieg udał się w 100%. Jeśli masz okazję to poddaj się ablacji. Więcej strachu było niż sam zabieg.
 
Ostatnia edycja:
krowkabordo dziekuje:tak:
u mnie arytmia pojawila sie jakies 5 miesiecy temu podejrzewamy ze po silnym stresie,nigdy wczesniej nie odczuwalam zadnych dolegliwosci.w porownaniu z tym co bylo 5 miesiecy temu to teraz czuje sie bardzo dobrze.zobaczymy co bedzie po lekach jestem dobrej mysli.
pozdraawiam
 
Moj to ma bide nie dosc ze mamy tylko sobote niedziele to mnie teraz w srodku piecze po zblizeniu:eek::no: ale dzisiaj chyba psychicznie sie nastawiam ze on wraca i juz mam od rana chcice... jeszcze teraz jak sie ochlodzilo to tym bardziej:-D

Mala mi sie tak ostro kreci ze caly brzuch mi chodzi jakby plywala od boku do boku:-D

najlepszy okres ciąży,gdy maluszki tak baraszkują w brzuchu,Kuba też tak skakał,w szczególności od 24 do 30 tygodnia,po 34tc tylko rozciąganie i zabawa z moim z wypinaniem pupy,on mu klepał z lewej strony brzucha a Kuba tyłek wypinał i to zawsze gdy zaklepał kilka razy opuszkami palców :-)


anabelka w szoku kompletnym jestem...

cykl na kompletnym luzie bo przecież miało być jak zwykle czyli cykl bezowulacyjny, tempkę mierzyłam od wielkiego święta, wstyd przyznać ale nawet kilka razy zapomniałam łyknąć kwas foliowy a wiesiołek to już w ogóle, zamiast łykać dwie tabletki rano i dwie wieczorem to ja przez tydzień łyknęłam może z 5 sztuk, jak mi się przypomniało :zawstydzona/y:

jedyne o czym pamiętałam do Letrox rano i ziółka wieczorem. Może Letrox ujarzmił moją tarczycę i oto efekt :confused:

kamilka jeśli nie masz żadnych przeciwskazań to bałamuć męża jak tylko wróci :-D

ponoć seks w ciąży jest super więc co tu się zastanawiać, do dzieła :-p

emalia dzięki!!!!! oby wszystko było na dobrej drodze!!!!!!

Ja coś jeszcze zrobiłam w tym cyklu i chyba pomogło to w tym że zaszłam ponieważ w tych cyklach co zaszłam to samo zrobiłam,ale wątpiłam że się to znowu uda


Tilli dzwonila do mnie ze zostaje w szpitalu bo ma skurcze porodowe. Trzymajcie kciuki by utrzymali jej malucha w brzuszku jak najdluzej.

Oby było dobrze,jeśli są dobrzy specjaliści dzieciaczek by przeżył,ale to muszą być naprawdę specjaliści,a najlepiej to by mała została w brzuchu do ponad 30 tygodnia,koleżanka urodziła w 24 tygodniu.Dziewczynka obecnie w wieku Kuby i zdrowa,dziecko przyszło na świat poza granicami Polski


Domi nie badz taka pewna, to sie dzieje z chwili na chwile hehe.
Ja pierwszego 3 dni po terminie a drugiego tydzien przed.
Tak wiec spokojnie moze dzis moze jutro.. Maluch wie kiedy wyjsc I wyjdzie jak bedzie na to gotowy

oj tak,mój to wiedział że w środku jest super przyjemnie,tak się śpieszył że zero współpracy,przy parciach to się zapierał i rodź tu takiego maluszka ponad 4 kilogramowego który Ci ucieka do boku bo nie chce wyjść a w 28 tygodniu to w szyjce mi chyba grzebał bo się skracała i głowę miał w baltonie :-) i dobrze że cesarką się zakończyło bo pomimo że nie jestem bardzo wąska w biodrach to i tak ponad 4 kg i jego gabaryty szerokościowe to ciężko by było.Zawsze wszyscy żartowali że 2 rowek bym miała pomiędzy pośladkami :-)


Dobrze,ze z tili w miarę ok,

witaj basiku

a ja jestem u rodzicow i taka byla burza,ze rąbnęło w nasz dom korki wywalili chałupa sie zatrzesla, a z dachu iskry polecialy, nie mówiąc o huku, a Matyska nawet nie drgnela tak spi, mnie wieczorami chwytają delikatne lęki i bol zoladka, walczę z tym jak mogę,ale utrudnia mi to normalne przechodzenie ciąży. Jeszcze mogę leżeć na brzuchu, chociaz czuje juz mala kulkę, krowko, fajnie,ze dynus spi bez pieluchy. Moja Mati zaczela spac bez po 3 rz,a pieluchy nie nosi od 2 rz. No nic trzeba polozyc sie chyba.

Ja zamknęłam w nocy okno bo mi zimno było hehe
 
reklama
emalia i jak test?????

akuku czy wiadomo coś nowego w sprawie tili?

krówka, basik oj dziewczyny, sporo przeszłyście z tymi Waszymi serduchami :dry:

krówka fajnie, że po zabiegu jest o wiele lepiej, i na pewno tak już zostanie! :tak:

basik czasami strach ma wielkie oczy, skoro krówka przeszła ten zabieg i jest zadowolona, dużo jej to pomogło to nie wahaj się i poddaj się temu zabiegowi. Co do strachu i obaw to jest to normalne, ja sama od 2-3 miesięcy przeżywam bo czeka na mnie badanie HSG (drożność jajowodów), do tej pory je odkładałam ze strachu ale wiem, że powinnam je zrobić bo może to akurat przez niedrożne jajowody nie mogę zajść w ciążę pomimo występowania u mnie (rzadkiej bo rzadkiej ale jednak) owulacji.

anabelka jak tam pierwszy poranek ze świadomością, że będzie fasolka? ;-)


u mnie tempka nadal 36,7 czyli "akcja owulacja" jeszcze nie odwołana... nadal mam cień nadziei, że stał się cud i owulacja się pojawiła i nie muszę czekać do września :tak:


anabelka gadaj mi tu zaraz co Ty tam za czary odprawiałaś, że udało się zajść wtedy z Kubą no i teraz??????? jestem następna w kolejce! muszę to wiedzieć!!! :-D

akuku gratulacje dla brata, no i zostałaś ciocią!!!!


u nas leje i jest 16 stopni, no lekka przesada, jednego dnia 38 stopni w cieniu a za dwa dni 16???? no co za subtelny spadek temperatury! :dry:
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry