reklama

stycznióweczki u lekarza:)

Karlam nie wiem jak ta babka sie nazywala, ale ja chodzilam do przychodni na K.Miarki. No ale sadzac z opisu to pewnie byl to ten sam babsztyl. :wściekła/y:
 
reklama
No chyba macie rację z tą delikatnością...mnie niewielu ginekologów w sumie badało bo zawsze mnie bada mama (to dopiero dziwna sytuacja:-)) i jej mogę wszystko powiedzieć jak np mnie coś zaboli przy badaniu.A dopiero z większą ilością ginów obu płci miałam do czynienia w szpitalu. Miałam do czynienia z jedym obleśnym, tzn nie badał mnie ale robił jakieś aluzje i raz w szpitalu chwycił za tyłek, modliłam się,żeby nie był przy porodzie.
A co do tego gadania bab o tabletkach to dajcie spokój jakieś dewoty, moja mama ma całe szczęście poglądy liberalne, niektórym nawet stara się wytłumaczyć,żeby lepiej łykały ale niektóre tak jakby wolały rodzić dzieci niż pamiętać o zażyciu a najbardziej potem szkoda tych dzieci...
 
Ja to zawsze na jakieś HERTY trafiałam, więc teraz już tylko facet gin wchodzi w grę, bo zawsze wychodzę zadowolona ..... :szok: ale to zabrzmiało
 
karola no to jeszcze niech dobije do 2500 i jakby co, to nawet w inkubatorku nie musiałby leżeć (oczywiście broń boże wam tego nie życzę!) spory ten twój syneczek!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry