No chyba macie rację z tą delikatnością...mnie niewielu ginekologów w sumie badało bo zawsze mnie bada mama (to dopiero dziwna sytuacja:-)) i jej mogę wszystko powiedzieć jak np mnie coś zaboli przy badaniu.A dopiero z większą ilością ginów obu płci miałam do czynienia w szpitalu. Miałam do czynienia z jedym obleśnym, tzn nie badał mnie ale robił jakieś aluzje i raz w szpitalu chwycił za tyłek, modliłam się,żeby nie był przy porodzie.
A co do tego gadania bab o tabletkach to dajcie spokój jakieś dewoty, moja mama ma całe szczęście poglądy liberalne, niektórym nawet stara się wytłumaczyć,żeby lepiej łykały ale niektóre tak jakby wolały rodzić dzieci niż pamiętać o zażyciu a najbardziej potem szkoda tych dzieci...