przeprawszam, że tutaj, ale skoro już temat azs się wplótł, to chciałam dodać - Silva znam te upadki emocjonalne, ponieważ jak już wcześniej gdzieś pisalam, Ninka miała azs; pamiętam przepłakane dnie, kiedy to małą wysypywało z góry do dołu, biedna drapała się okropnie, a ja nie mogłam jej pomóc; i lekarze, z których każdy miał swoją wersję - wg jednego powinnam trzymać restrykcyjną dietę, wg innych moja dieta jako matki karmiącej nie miała najmniejszego wpływu na atopię - i bądź tu mądry!!! pamiętam jaka to była radość gdy wreszcie azs zaczęło ustępować (co zawdzięczam wyłącznie diecie 5p, dlatego tak ją wspominam) i wreszcie mogłam ją ubrać w bluzki przylegające do szyi (bo wcześniej musiały być porozciągane tak, by materiał nie podrażniał dodatkowow skóry); ale też pamiętaj, że Szymek z każdym tygodniem jest silniejszy, odporniejszy, że to się kiedyś załagodzi, aż wreszcie skończy! i zapomnicie o tych cięższych dniach teraz... Ninka do teraz ma powroty azs, ale to pikuś ledwo zauważalny - z każdym sezonem jest lepiej; wierzę więc, że i u Was tak będzie! gwoli pocieszenia dodam, że synek mojej znajomej również miał azs i to dość silne (bo Nina wg lekarzy miała lagodne), a teraz ma 2 latka i prawie śladu nie ma; głowa do góry i myśl pozytywnie!!!
fajnie, że się spotkacie, dziewczyny! ja się na pewno nie wyrobię, więc nawet nic nie piszę w temacie;