• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

ZAKUPKI dla mamy i maleństwa :)))

hihi :-)
tamten kosz był większy ale i tak na wszelki wypadek był zabezpieczony szerokimi gumami
sama je do czepiałam zapinały się na wysokości klatki piersiowej i pasa ale w taki sposób żeby nie dotykały bobasa kiedy sobie grzecznie leży dopiero jak próbował wstać był bunt bo pod paszkami miał ogranicznik:-)
dlatego oglądam może ktoś będzie sprzedawał podobny kosz
raczej nie liczę na fabryczną produkcję
choć są piękne
 
reklama
Dzieci są nieprzewidywalne. Tyle się słyszy o jakiś wypadkach wśród maluchów a niektórzy rodzice nieodpowiedzialnie podchodzą do dzieci.
Jedna koleżanka zostawiała dziecko kilkumiesięczne samo na łóżku - bo przecież Mała się nie przekręca na boki. I co - dziecko nagle się nauczyło i spadło z łóżka, na szczęście nic się nie stało. Znajomego brata dziadkowie brali Małego na spacer - dziecko siedzące i super grzeczne w wózku - więc go nie przypinali. Chłopiec wypadł z wózka, upadł na główkę i jest niepełnosprawny umysłowo, dziś ma 20 lat i ciągle pod opieką rodziców. Inna znajoma gdy dziecko miało 6 miesięcy, łożeczko miała jeszcze na najwyższym poziomie - nagle wchodzi do pokoju a Młoda stoi w łóżeczku - kilka sekund i by z niego wypadła (ale to jeszcze mogę zrozumieć - mało który rodzic spodziewa się, że 6 miesięczne dziecko wstanie).


Mój Pulpet był mega wielkim leniem. Wszystkie maluchy pełzały po całym mieszkaniu a mój tylko leżał i jęczał gdy chciał się gdzieś przemieścić (żeby go przenieść). Baaaardzo długo nie przewracał się na boki, jak miał prawie 8 miesięcy lekarka stwierdziła, że jak w ciągu 2 tygodni nie zacznie się przewracać to trzeba iść do neurologa i na rehabilitację. Minął tydzień a on w jeden weekend zaczął się przewracać, siadać, raczkować (tylko do przodu) i wstawać - wszystko na raz. I zostaw tu dziecko na moment bez opieki. ;)
 
nieobecna, w szoku jestem! :szok: Tosia nie śpi od ponad roku w dzień, w przedszkolu codziennie, ale w weekendy nie ma opcji... Chodzi spać o 20, a wstaje o 7, absolutnie nie jest śpiochem, z czego potwornie się cieszę, bo sama nienawidzę gnicia w betach :-D

Żelka, ja mam po prostu dużo przykładów w otoczeniu, że rodzice idą na łatwiznę - wożą w wózku, dają smoczek, karmią butlą, bo im się nie chce użerać :baffled:


My mamy łóżeczko z płozami do kołysania i od razu je odkręciłam, mega niewygodne to dlamnie było...
 
My dla pierworodnej dostaliśmy wózek w takim stylu:

kosz-lozeczko-kolyska-wozek-wiklinowy-3267748661.jpg

Spała w nim w dzień, gdy nie chciało mi się biegać po schodach do sypialni. Młoda spała w nim długo (aż zaczęła siadać), ale mieszkaliśmy już w innych warunkach. Nie było miejsca na 2 łóżeczka ;-)

Oj tak, z dziećmi to nigdy nic nie wiadomo. Trzeba przewidywać tysiące możliwości.
Co do wózków i spania. Moja starsza od skończenia 2 lat (no właściwie jak się młodsza pojawiła) to tupta na nóżkach. Ale przy dłuższych wyprawach zdarza się, że zamieniają się miejscami :-D Od dawna już nie spała w dzień, ale zdarzają się takie, że zasypia i na 2 godziny. Trudno się dziwić, jak samemu by się pospało :tak:

Mój brat w wieku 7 lat też wciągał flachę z kaszą :-D ale krył się po kątach przy gościach bo się wstydził. Wszystko jadł normalnie jak każdy dzieciak w jego wieku, ale flacha musiała być :-D
 

Załączniki

  • kosz-lozeczko-kolyska-wozek-wiklinowy-3267748661.jpg
    kosz-lozeczko-kolyska-wozek-wiklinowy-3267748661.jpg
    19,5 KB · Wyświetleń: 110
wiecie jakoś mi się nie zdarzyło że by dziecko wypadło
czy to z wózka łóżka czy innych rzeczy
może dlatego że miałam w domu właśnie kołyskę i w każdym pokoju hak w suficie więc kiedy szłam do kuchni to zabierałam kołyskę i miałam na oku,
ale...
zdarzyło mi się zgubić syna i to we własnym mieszkaniu:-)
syn miał 3 m-ce ranek jak każdy
przebieranie przewijanie, karmienie ot zwykła codzienność...
posłałam dla synka koc na podłodze położyłam go i wyszłam do kuchni żeby zrobić śniadanie (ja też muszę czasem coś zjeść;-))
nastawiłam czajnik i zaglądam do maluszka - grzecznie leży i bawi się pluszaczkiem...
to ja do kuchni po chlebek masełko i
krzyk słyszę... nie płacz a krzyk...
wpadam do pokoju a syna nie ma...
to ja biegiem po całym domu nie ma go...
wracam do pokoju i słucham skąd dochodzi krzyk
podchodzę do kanapy unoszę narzutę a tam pod kanapą leży synek głową do przodu i krzyczy bo nie może wypełznąć...
tamtego dnia syn nauczył się pełzać do tyłu...
wpełzł pod kanapę i cały czas wciskał się coraz głębiej...
od tamtej pory dzieciaki były cały czas ze mną czy to spały czy się bawiły
 
Ja jestem przeciwna kołyskom bo dziecko łatwo przyzwyczaić do kołysanie. Uważam, że dziecko powinno samo usypiać bez bujania. Moja koleżanka była bujana jako dziecko i teraz żeby usnąć musi lekko sama się pokołysać a ma już 32 lata.


Co do wypadków to mój miał 12 szwów na twarzy i 5 na ręku bo jak miał 1,5 roku bawił się na łóżku u teściowej ze starszym kolegą i spadł z łózka na 30-letni maleńki szklany stolik pod telefon. Teraz mało widać już blizny bo inwestowaliśmy w porządne maście. Niestety nie zawsze upilnuje się dziecko. Wychodzę z założenia, że nigdy nie mów nigdy...
 
Pewnie coś jest w tym bujaniu. Choć moja miały różne etapy zasypiania: przy cycu, bujane w łóżeczku, wożone, głaskane, bujane na rękach, ze smoczkiem oj różne i zasypiają bez większych problemów. Trudno więc przewidzieć.

AZA
to mieliście przejścia. Moja starsza to miała przejścia z zębami. Najpierw ułamała jedynkę - przewróciła się w domu na dywanie (miała 1,5roku), potem rok później przewróciła się na asfaltowym deptaku, 2 tyg diety miksowanej, bo się kiwał ząbek. Ja już schizy miałam, dziecko biegać nie mogło przy mnie :laugh2: Oj ale trudno pod kloszem i na samych poduchach trzymać dziecko.
 
Nieobecna to u nas nie było mowy o zostawianiu dziecka na łóżku. Jak miał nie całe miesiące już się majtał z pleców na brzuch. Generalnie bardzo lubił brzuchować (ale wtedy pruty szłyyyyy :D ) siadać i stawiać zaczął w ten sam dzień jak miał kolo 7/8 mcy.

Aza a ja właśnie uważam, że trzeba kołysać, nosić, przytulić i całować dzieci ... a nie bo się przyzwyczai. Kurcze z pierwszym też miałam podobne podejście i teraz trochę żałuję, bo to tak jakbym mu dała mniej czułości niż mogłabym ;) za to teraz nadrabiam i największy tulaśnik i pieszczoch w przedszkolu jest. Wszystkie Panie musi wyprzytulać nie tylko ze swoich grup :)

Co do kołysania noworodki tak to uwielbiają, bo dzieci w brzuszku są non stop kołysane i dlatego po urodzeniu, bujane łatwiej usypiają (tak to wynika z mojej wiedzy) :tak:
 
reklama
Megami masz racje. Trzeba by było przywiązać dziecko do siebie. najgorzej wkurzyli mnie w szpitalu. Ja w nerwach, trzymam opatrunek na buzi Konrada bo on sobie prawie cały płat policzka obciął a lekarka do mnie ironicznie, że mądrze tak stoliki stawiać koło łóżka. Mój mąż ja ofuknął, że nie możemy u każdego w domu przemeblowania robić a mi oczywiście ryczeć się chciało. Jak znajd to pokażę zdjęcie jak wyglądała moja sierota.

Zelka ja nie mówię o braku tulania. Mój był noszony, pieszczony itp. ale przychodziła pora spania to kładłam go do łóżeczka i zasypiał. Na szczęście mój nie miał kolek bo przy kolkach to pewnie wszystkiego bym się łapała.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry