kropa501
Fanka BB :)
Nef, Radek już dwa razy był u "prawdziwego" fryzjera. Pierwszy raz poszliśmy jak miał roczek do takiego właśnie typowo dziecięcego salonu (Fryzjer dziecięcy, urodziny, zajęcia dla dzieci Warszawa - Kolorowy Psiak) i było dobrze, jedna Pani strzygła, druga zabawiała, dużo nowych zabawek i ogólnie ok. Niestety drogo, 45 zł. Miesiąc temu chciałam "zaoszczędzić" i zabrałam go do zwykłego fryzjera ze stanowiskiem dla dzieci - też miał jakieś bajki i trzy zabawki na krzyż, ale podejścia do dzieci nie miał kompletnie. Był mega płacz, wyrywanie się, koszmar. Istniała realna groźba, że pół głowy będzie ostrzyżone, drugie pół nie
Do tego Pan fryzjer dał mu lizaka, do którego przylepiały się ciągle włosy :/ W końcu od tego płaczu i tych zjedzonych włosów Radek nam dwa razu zwymiotował, raz jeszcze u fryzjera, drugi raz w samochodzie
Następnym razem jak wpadnę na pomysł zaoszczędzenia na dziecku 15 zł, to mąż ma mi to natychmiast z głowy wybić...



nie po drodze mi, ale wolę pierwsze strzyżernie zrobić tam, bo coś mam przeczucie, że może być bunt:-)
