Witam,
jako że mam Synka urodzonego we wrzesniu 2009 raz na czas przeglądam forum, a z kolei z braku czasu z reguły sie nie wypowiadam. Mimo wszystko Twoja wypowiedź Olgha popchnęła mnie jednak do wypowiedzi.. Bliżej jestem do zgodzenia się z moniaa22 niż z Tobą. Każdy może decydować o swoim dziecku, co do tego nie ma żadnych wątpliwości, nie zmienia to jednak faktu, że jak to z założenia na forach bywa - pisząc zgadzasz się na komentowanie Twoich czynów i wypowiedzi przez innych. Może to tylko moje odczucie, ale to z Twojej wypowiedzi aż rzuca się w oczy agresja.. Nie wypowiadam się jako autorytet, bo z pediatrią (poza wychowywaniem swojego Maluszka) kontakt miałam tylko i wyłącznie na studiach, ale już z tego okresu wyniosłam wiedzę/przekonanie/świadomość (jak zwał tak zwał), że rodzice-wegetarianie powinni mimo wszysko zapewnić dzieciom diete niewegetariańską (zwłaszcza w pierwszym roku życia) - gdyż jako jedyna zapewnia wszystkie składniki odżywcze konieczne do prawidłowego rozwoju w tym najbardziej newralgicznym etapie rozwoju.. A juz dosłownie włos na głowie mi się zjeżył jak przeczytałam o lekach homeopatycznych stosowanych u dzieci! Nie dlatego, ze jako lekarz jestem wielką zwolenniczką antybiotyków - tak, owszem, jestem ale tylko w okreslonych przypadkach, bo nadużywanie antybiotyków stało sie juz zmorą naszych czasów - ale dlatego, że leki te mają jedną podstawową złą cechę - przed "wpuszczeniem ich na rynek" nie muszą przechodzić żadnych prób klinicznych! Matko Boska, w ustach osoby tak dbajacej o to co dzieci jedzą (w moim odczuciu przesadnie i niekoniecznie mając prawidłowe przesłanki, ale podkreslam - to tylko moje zdanie, do ktorego mam prawo) ta homeopatia brzmi jak jakiś kiepski żart.. PS: zdrowo odżywiający się człowiek nie-wegetarianin ma takie same szanse na miażdżycę, raka jelita grubego itd. jak wegetarianin.