reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

Kinga: mimo że mam moja Wiesię stale przy sobie, to staram sięrobić wszystko przy Piotrku. a może spróbujcie z Rafałkie mzrobić tak że po południu czy pod wieczór Twoja mama zostanie w domu z KArolką, a wy wyjdziecie sobie chociaż na krótki spacerek?????? my tak zaczynaliśy. a teraz jak trza to Piotrek zostanie z Wiesią jak my lecimy na zakupy.
 
reklama
Mateusz jak miał 7 tygodni to już pierwszy raz został z moja mamą na noc, a my byliśmy na weselu. Mleko ściągnęłam a mama karmiła go z butelki. Wróciliśmy po 12 (wczesniej wpadlismy na kapiel o 20.00) bo ja oczywiście nie mogłam dłużej wytrzymać. Cały czas o nim myślałam. O opieke wogóle się nie martwiłam bo mama robi to doskonale, tylko baaaaaaaaaaaaaardzo teskniłam za moim kochanym Mateosiem. i jak wróciliśmy tom moja mama kazała nam się położyc spac a Mateusza zostawiła u siebie we pokoju i przyniosła mi go dopiero przed 8. 5 sierpnia znowu mamy weselicho.Musze zacząc ściągać pokarm bo dawno tego nie robiłam, a na początku po takiej przerwie zawsze ciężko idzie
 
Ja wychodze sporadycznie. Jak juz maly spi czyli 21, ale po calym dniu tak juz jestem padnieta ze nawet jak sie szykuje grill u znajomych to ja odpadam. OStatnio bylo troszke zalatwiania ze slubem, to tez trzeba bylo wyskoczyc z zegarkiem w reku zeby wrocic poki maly sie nie obudzi bo jak sie zbudzi to ryk a babcia mleka nie ma. Poki co jestem uziemiona :( I dzis poranny kryzys, wielki ryk bo juz czasem mi rece opadaja. Zero czasu dla siebie, a ojcirc sie nie zjmuje dzieckiem bo od 7 do 20, 7x w tygodniu pracuje. Juz nawet jak o 21 przychodzi to ponosi go chwilke bo potem ja musze go usypiac a to nie taka prosta sprawa. Nie jest do niego przyzwyczajony i jak on sie bierze za usypianie to płacz jakby Kube ze skory obdzierali. Ehh smotna matka jestem :(
 
u nas jest tak ze pawel pracuje od 7 do 16 ale wraca okolo 17 nastej, jest strasznie padniety, je obiad i zasypia na okolo 1- 1,5 h wiec nadal ja opiekuje sie bartkiem pomimo tego ze pawel teoretycznie jest w domu, gdzies okolo 18nastej 19 nastej idziemy na spacer i po 20 wracamy potem kapiel, karmienie (ale w tym uczestniczy pawel) karmi malego po kapieli potem oddaje mi a ja maluszka usypiam, choc pawel czesto probuje usypiac malego zazwyczaj to konczy sie marudzeniem bartka wiec i tak ja to przejmuje :)
ale nie marudze bo tak juz sie przyzwyczilam a inaczej nie da rady bo pawla ciagle nie ma nawet w soboty pracuje, pozostaje tylko niedziela :(
 
Dzielne z Was mamusie, podziwiam Was bardzo. Ja mam tylko jedno dzieciątko i prawie codziennie mamę, a popołudniami męża, więc w porównaniu z niektórymi z Was to wielki luksus. A i tak czasem bywam zmęczona. Więc tym bardziej Was podziwiam, jak sobie same dajecie radę.
A co do oddawania dziecka w inne ręce. Jeśli to jest ktoś, komu ufam (np. moja mama) to nie mam żadnych oporów i z radością wykorzystuję ten czas dla siebie.
 
Ja się muszę nauczyć oddawać Małą. Do tej pory nie zostawiłam jej z niki, bo nie było takiej potrzeby i brak mi osób do zostawienia z nią. Ale wrzesień jest już tuż, tuż....i uczymy się zostawania z ikmś innym niż mama :laugh:
 
a wlasnie co do spacerów to jeszcze nie dalam nikomu bartka na spacer, no hcyba ze ktos przy nim zostaje jak ide na zakupy lub na wspolnym spacerze ide cos zalatwic to wtedy zostawiam bartka z towarzyszem spaceru ;) zalezy kto to jest. al enarazie to boje sie dac go komus na spacer zebym ja siedziala w domu, mam takie wrazenie ze ten ktos np nie zorentuje sie co bartek chce ze np. tzreba go plozyc na brzuszku bo mu sie plecki spocily lub takie tam...
ach, to jest chyba "nadopiekunczosc" tak ???  :laugh:
 
my mieszkamy z moimi rodzicami wiec nie ma problemu zeby zostawic mala z babcia i dziadkeim jak cos musimy zalwic albo z Jackiem jak ja gdzies sama uciekam ::) ;D nie mam tez oporow zeby zostawic mala z moja siostra, to chyba wszystko, jesli chodzi o rodzicow JAcka czy jego siostre i szwagra to juz troche sie obawiam...oni maja SWOJE sposoby i czasami to nie jest najlepsze dla Agatki bo ona ma swoje przywyczajenia, np gdy zasypia lubi byc nakryta na glowe kocykiem lub kolderka...no ale oni np twierdza ze jej za cieplo i ja odkrywaja, i wtedy Agatka sie wkurza i sie rozbudza, albo jak zaplacze po wiieczornym karmieniu zamiast dac jej smoczek i przykryc to ja wyciagaja i probuja utulic...niewiele daje to jak mowimy z Jackiem co wystarczy zrobic, a potem jest placz i krzyk i trudnno sobie z Agatka poradzic...albo pytanie dlaczego ona tak duzo spi albo wy ja tylko ukladacie w lozku zeby spala...ale jesli jest marudna i gdy ja kalde i zasypia to mam jej tego odmawiac tylko dlatego ze ktos ma inny sposob na spedzanie czasui Agatki hmm...moze jestem przewarazliwiona ale to chyba my najlepiej znamy nasze dziecko... :) :D ::)
 
padam dzisiaj - za ścianą nowy sąsiad kuje ściany, Agata nie może spać, w domu duszno...
bidulka usnęła o 14 (od 7) i jak na razie śpi, oby jak najdłuzej...
pierwszy raz nie chciała nawet na chwilkę poleżeć sama... musiałam być cały czas obok niej, nie mam dziś obiadu, zaraz lecę powiesić pranie, które kisnie w pralce od południa ;)
 
reklama
moje wlasnie sie skonczylo prac ;)

a co do opieki nad malutka no to ewunia masz racje- wy najlepiej ja znacie! nie ma sensu zostawiac pod opieka dziecka jesli ten ktos nie rozumie podstawowych zwyczajow dziecka i jest "gluchy jak pien" gdy mu sie to tlumaczy.
ja z tesciem nie zostawilabym bartka z tesciowa szybciej bo ona jest taka ze jak jej sie cos powie ze tak ma byc to tak zrobi, a tesc.. no coz on uwaza ze wie lepiej :-[
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry