reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

Asioczek - o żadnej fundacji nie pomyślałam nawet. jakoś nie potrafię tego zrobić. nie byłam w żadnej fundacji, bo mogę usłyszeć hasła, które już wiele razy słyszałam, że wymyślam i robię z dziecka inwalidę i idiotę, a nikt nie spyta sięjakie są wyniki badań.
 
reklama
marlenka kochana ty!musisz zadac sobie pytanie czy wam jest on do szczescia potrzebny.i musisz chyba ty podjac jakas decyzje.jezeli jeszcze ''cos'' miedzy wami jest-to warto dac szanse-ale jesli tak naprawde sama siebie oszukujesz po co brnac w nieskonczonosc z takim mezczyzna...................moze warto ulozyc sobie zycie z kims innym?nie teraz na pewno ale kiedys....buziaki trzymaj sie
 
Marlenka - przykro mi, że tak sie to poukładało :( Ale dziewczyny mają rację, przynajmniej wiesz, na czym stoisz, nie będziesz sie ciągle łudzić, zaczniesz żyć na nowo. Życzę ci dużo siły i mimo wszystko pogody ducha i uśmiechu - dla Łukaszka :)
 
A my dziś definitywnie żegnamy się z mleczkiem. Wytłumaczyłam wczoraj Karoli, że jest dużą dziewczynką i duże dziewczynki nie piją mleczka od mamusi.

I przetrwała dzis cały dzień, ja tylko pękam. Mleko mi cieknie ciurkiem za każdym jej am am. Jedna pierś twarda jak kamień. Pewnie po kąpieli wyciągnę laktator i ..... heja
będę odciągać, coby mi było lżej. Trochę boję się zapalenia piersi. Mam nadzieję, że jakoś damy radę :tak:
 
Kinga a może powinnaś sukcesywnie zmniejszać ilość karmień aż dojdziesz do jednego na dobę? U nas to zadziałało - Szymon pożegnał się z mleczkiem bez kłopotów, a i ja uniknęłam nawałów pokarmu - nie musiałam odciągać ani razu i ani razu piersi nie były nawet lekko twardawe.
 
Zmniejszałam ilość karmień: rano, po południu i wieczorem przed snem. Mniej się nie dało. Wczoraj stwierdziłam, że KONIEC i jak się nie zawezmę, to karmienia NIGDY nie skończę. Te trzy karmienia, to wielki sukces, bo Karola jakby mogła, to wisiałaby na cycu cały dzień, niestety.

Wczoraj podjęłam taką decyzję i będę się trzymać :-)

Wydawało mi się tylko, że jej "jedzenie" to żadne jedzenie, tylko memłanie, a tu proszę, nie wiem vzy tak faktycznie dużo ze mnie jeszcze wyciągała, czy moja psychika tak działa, że mnie zalewa prawie jak po porodzie????
 
Kinga, bądź dzielna i wytwaj w swoim postanowieniu:-)
A nie mogłaś poczekać do końca roku szkolnego :confused: chyba byłoby Ci łatwiej....bynajmniej nie cierpiałabyś z bolącymi i cieknącymi piersiami:happy:
 
anian, ja narwana jestem :-D:-D:-D Wczoraj podjęłam decyzję, dzis ją wprowadziłam w życie. Ja nie lubię się czaić, czekać ;-);-);-)

A z wakacjami , to wbrew pozorom byłoby mi chyba trudniej, bo dziś np. R. był w domu, tak, że jak Lala chciała mleka, to on ją zagadywał, dawał co innego, odciągał ode mnie, w dzień usypiał. A jak byłabym sama, to zmiękłabym. Taka to ja skomplikowana babka jestem :zawstydzona/y::zawstydzona/y:
 
reklama
Kinga akurat w tym względzie to Ty skomplikowana nie jesteś;-);-) bo to chyba normalne...
ja tez decyzję podjęłam szybko i się zawzięłam. no i obu nam to chyba na zdrowie wyszło.a mnie się wydaje że przy odstawianiu każda z nas chyba ma trochę poczucie winy i niepewności, i to mleko się wtedy leje jak szalone.
ja pierwszą noc bez karmienia spędziłam poza domem i całą noc nie spałam bo martwiłam się o Igę, a jak się martwiłam to mi mleko ciurkiem leciało i mimo podwójnych wkładek bałam się że znajomym zaleję łóżko:zawstydzona/y::zawstydzona/y:
dużo siły Ci życzę i wytrwałości, trzy dni i po ptakach....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry