przyszedł wczoraj z miną zbitego kundla,nie powiem nawet się ucieszyłam, bo wkońcu go kocham no i mamy jagodę, dziewczyny ja doskonale wiem,że jest mu trudno,że bycie dorosłym dzieckiem alkoholika ,patrzenie na kłótnie, połączone z rękoczynami zostawiają w psychice trwały ślad, ja wiem,że jestem dla niego ważna, tylko nie potrafi tego okazać, wiem też,że kocha na swój sposób jagodę, na taki jaki umie, bo nie wynósł z domu wzorca prawdziwej miłości, usprawiedliwiam go w myślach po tysiąckroć,za każdym razem gdy postąpi źle poszukuję okoliczności łagodzących, bo pawełek nie wie,że można inaczej, bo nie miał przykładu itd,wiem,że to jest kretyńskie, bo czasami należałby mu się taki kop w tyłek,że siła odrzutu sprawiłaby,że znalazłby się na drugim końcu polski...
mam nadzieję,że tym razem coś zrozumiał, bo jesli nie to ja już wiem,że chociaż go kocham,potrafię bez niego żyć