_Infinity_, kasik - moja psychika też już nawala, czasem nie wytrzymuje, wkurzam się o pierdołe. Sama ze sobą czasem nie potrafię wytrzymać. Dobija mnie fakt, że w niedzielę idę na urodziny chrześniaka i tam będą trzy małżeństwa z dwojgiem dzieci. Jak ja to wytrzymam to nie wiem. Muszę założyć moją maskę szczęścia. Jak to moja mama powiada: uśmiech na twarz i do przodu.
kiki – zaciskam kciuki, żeby to Twoje cholerne TSH cudownie spadło, powodzenia.
Kinga - cudowne wiadomości :-)
Z moim M jestem już prawie 10 lat. Od dawna powtarzałam, że trzeba się starać o dziecko. Na to mój M, że nie, że najpierw ślub, później domek, a teraz masz babo placek. My nawet zwierzaka nie mamy :-(
Od jakiegoś czasu mam chandrę. Wczoraj mój M był na szkoleniu, a ja fruwałam po sklepach. Pomogło, ale na chwilkę. Generalnie zrobiłam bilans 2013r. i nie wyszedł za dobrze :-( 2 podejścia, beta 0,1, brak ciąży. Nawet nie wiem czy mogę zajść w ciąże. Z obawą patrzę w przyszłość. Jak to powiedziała jedna dziewczyny w tym cyklu o in vitro: "ja się nie boje in vitro, ja się boję, że ono wogóle nie wyjdzie" :-(
Ja byłam stymulowana menopurem, bravelle i cetritide i od razu po wyjęciu z lodówki mąż mi je zapodawał :-)