reklama

Kto po in vitro?

reklama
Współczuję bo wiem co to znaczy jak się nie udaje i mężowi, że bedzie musiał przejść zabieg, ale my kobitki co chwilę jesteśmy usypiane, kłute, wkładają w nas rozmaite maszynerie i dajemy radę więc twoj mąż na pewno tez to jakos zniesie kochana
 
Tak wiem że zniesie w październiku dał rade więc drugi raz też da :-):-) tylko najgorsze teraz jest czekanie bo dopiero w przyszłym miesiącu będziemy wiedzieć kiedy może podejść do zabiegu drugi raz. Niestety musi być od 4 do 6 miesięcy przerwy :-( mam nadzieję że wystarczą 4 i w lutym będziemy mogli podejść drugi raz.
 
Jestem z Jaworzna. W szpitalu byłam w Mysłowicach w polozniczym. Ale dzwoniłam do lekarza z mojej kliniki Gyncentrum Katowice. Pani doktor powiedziała że mam odpoczywać i się nie stresować . I na kontrolę przyjechać w poniedziałek . A ja zapytałam czy przyjechać teraz w poniedziałek czy czy środę tak jak mam ustalona wizytę. A ona powiedziała że jak wolę i ze może być w środę. I taki teraz mam dylemat czy czekać do środy czy jechać jutro

Moj tata tam sie urodzil i jego 9 rodzenstwa,ale jaja!!!!na bank ich znasz.
 
Witaj Magda1990 :-)
Głowa do góry tylko tak można przejść przez to wszystko . gorsze dni będą i to nie jeden ale w kncu też bedzie ten jeden najpiękniejszy w Waszym życiu :-) ja tak sobie to tłumacze!
 
dzień db wszystkim :)
dziś śniło mi się, że przyszłam do kliniki na wizytę, a okazało się, że będę miała punkcję, czego się nie spodziewałam, ale bardzo ucieszyłam :-D niestety chciało mi się do toalety... a nie mogłam jej znaleźć w ogromnym budynku :szok::rofl2:
chyba za dużo o tym wszystkim myślę, ale jak tu nie myśleć skoro organizm się rozregulował , @ miała być w piątek a jej nie ma, za to czuję się jak w dniach płodnych fizycznie, ale zołzowatość świadczy jednak, że powinna przyjść lada chwila ;-)

eh to tyle z rana :-) miłej porannej kawki (inki w moim przypadku ) :-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry